Posłużę się swoimi dwoma postami stad:
http://www.ezoforum.pl/archiwum-i-sm...html#post37949 i z watku moderatorskiego.
To, co napisała Bajka to zwykłe świństwo jest i tyle. Na temat pracy Anety (czy moderatorskiej, czy interpretatorskiej) po prostu NIE MA PRAWA sie wypowiadac tak autorytarnie. O tym jaki ma stosunek do forumowiczów swiadczy jej praca i pochwały, które dają jej forumowicze, o jej pracy moderatorskiej może się wypowiedzieć Marcin i ja - jestesmy tutaj stale i od poczatku jej moderowania, a o pracy jako interpretator - Aga i kaffka.
Ale nie to jest powodem mojego odejścia. Post Bajki pojawił się po 23 wczorajszego dnia. Zaraz pozniej Anetka pożegnała sie z forum na moderatorskim. Czekałam 24 godziny na jakąś reakcję. Poza klasycznymi tekstami i grzecznosciowymi formułkami NIKT nic nie zrobił. Na post bajki otwarcie zareagowałam tylko ja. No ale ja jestem w tej, jak to zostało nazwane? Piaskownicy? No więc zabieram swoje grabki i łopatkę. Mam dość tych przepychanek i tyle. Aneta spędziła na forum godziny, była pierwszym aktywnym moderatorem od niemal 1,5 roku, codziennie interpretującyjm i moderującym, a teraz, gdy pluje sie jej w twarz nikt nie tylko nie poda chusteczki - ale nawet nie zareaguje. I nie chodzi mi w żadnym wypadku o wielka kampanię, a o jakakolwiek reakcje - czy protestu, czy nawet poparcia. Ot jakby rozmowa była o pogodzie, wczorajszym obiedzie, czy o wczorajszym wystapieniu premiera (chociaz to ostatnie wywołałoby chyba wieksza reakcje).
Wiem, ze w moim przypadku bedzie podobnie. Poza Agą nie zareaguje nikt. Nie rozpaczam, nie wyrywam włosów, ani tym bardziej nie zamierzam tworzyc żadnej sceny (watek ma charakter zamkniety i prosze o uszanowanie tego i nieodpisywanie w nim mimo że moderatorzy mają te uprawnienia). To nie jest poczatek nowego tematu - to jedynie komunikat otwarty. Zdaje sobie doskonale sprawe z tego, ze nie ma ludzi niezastapionych. Jeśli mam się zmuszac do wchodzenia na forum i łapać się, ze albo nie mam nic do napisania, albo nie mam ochoty tego pisać - wole zrezygnować. Częśc z Was nawet ucieszy moje odejscie, czesc odetchnie z ulga. W koncu zostały rzucone postulaty. Jestem leniwa i nie lubie pływać pod
prąd, w dodatku - bezwzględnie lojalna. Z osobami, z którymi związałam się osobiscie pozostane w stalym kontakcie - zarówno forumowym na Halsztuku jak i GG, czy telefonicznym.
Wprawdzie Cead Mile Failte nie jest odpowiednim pożegnaniem (przypuszczalnie dlatego, ze w Irlandii stosuje sie go jako powitanie ;), ale zawsze stanowilo moj znak rozpoznawczy, a teraz widzicie je po raz ostatni.
Bookmarks