Hej czy może ktoś spróbować zinterpretować mój sen.. nie daje mi spokoju, cały dzień chodzę zdenerwowana i czuję lęk..

Śniło mi się, że jestem chora (nie wiem na co) żeby się pozbyć choroby muszę połknąć węża. Wąż był ogromny ok 3-4m, czarny, nieżywy, na moich oczach ktoś odrąbał mu pół głowy tak że została tylko jego żuchwa. Musiałam na szyji ciasno zawiązać sobie sznurek aby go nie zwymiotować podczas połykania.. Sprawdziłam czy jest dobrze, po połknięciu ssało mnie od środka i czułam ból, nie było szans, że cokolwiek ze mnie wyjdzie po połknięciu. Węża miałam połykać od ogona i jego pół głowy miało wystawać z moich ust, po to by go później wyjąć.. Podczas połykania.. nastąpiła zmiana zamiast w gardło.. mój chłopak wkładał mi dziwne przedmioty do pochwy.. węża miałam połknąć nieco później, bardzo się tego bałam. Nastąpiła zmiana.. i zobaczyłam moją koleżankę która się powiesiła. Niedaleko niej był mąż przyjaciółki (mają teraz problemy małżeńskie i są na skraju rozstania). Poinformowałam innych przyjaciół, że tamci się powiesili... Przyjaciółka, której mąż się powiesił.. pochwaliła mi się, że go trącała, żeby obijał się o słup.. miała to być ich nowa chora erotyczna zabawa.. Tylko że on nie żył..

Bardzo dziwny sen.. ciągle mam w głowie tego gigantycznego węża... i obraz znajomych, którzy wisieli...

Bardzo proszę o interpretację..