Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5
Like Tree1Likes
  • 1 Post By zoska1977

Wątek: Ślęża

  1. #1
    Kurtyzana Awatar zoska1977
    Dołączył
    05-01-2009
    Przegląda
    Poznań
    Posty
    7,098
    Podziękował/a
    256
    Podziękowano 1,927 razy
    Siła reputacji
    96495490

    Domyślnie Ślęża

    Na słowiańskiej góry szczycie pod jasną nadziei gwiazdą zapisuję wróżby słowa wróci – wróci stare gniazdo stare prawo, stara mowa i natchnione Słowian życie.

    Roman Zmorski Podania i baśnie ludu

    Ślęża (inaczej Sobótka, 718 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Masywu Ślęży, północnej części Przedgórza Sudeckiego, około 30 km od Wrocławia. Znacząco wyróżniający się szczyt zwany był Śląskim Olimpem ze względu na znajdujące się tam niegdyś ośrodki religijne tworzone przez różne społeczności zamieszkujące pobliskie tereny na przestrzeni wieków. Znana do dziś olbrzymia ilość legend, mitów, znalezisk, wykopalisk archeologicznych powoduje, że Ślęża niewątpliwie jest najsłynniejszą świętą górą w Polsce.


    Archeologia

    Ślęża była świętym miejscem od zamierzchłych czasów dla wielu ludów zamieszkujących pobliskie tereny aż do średniowiecza. Ślady pierwszych wyznawców sięgają 1300 roku p.n.e., w okresie tzw. kultury łużyckiej. Wykopaliska i symbole pozostałe do czasów współczesnych, a także zapisy kronikarza Tietmara świadczą o tym, że przez cały czas działalności sanktuarium składano tu hołd jakiemuś bóstwu solarnemu. Zmieniały się tylko grupy wyznawców. Do pozostałości po najstarszym okresie istnienia kultu na Ślęży są szczątki dwóch kamiennych wałów – jeden z nich otaczał sam szczyt góry i prawdopodobnie wyznaczał miejsce odprawiania rytuałów oraz przestrzeń zamieszkiwaną przez bogów. Był on zbudowany z dużych i małych kamieni układanych pionowo, bez zaprawy, którą zastąpił żwir uzupełniający przerwy między nimi. Kamienie te to tzw czarny granit, którego złoża występują w obrębie masywu Ślęży. Drugi wał otaczał górę w połowie jej zbocza, był w kształcie półksiężyca o długości około 400 metrów i wysokości 2 metrów. W jego obrębie znaleziono dwie rzeźby sakralne (patrz poniżej) – być może świadczy to o jego roli jako granicy oddzielającej świat profanum od sacrum – świętej przestrzeni. U podnóża góry znajdują się źródła, które prawdopodobnie służyły do rytualnego oczyszczania ciała i duszy przed wejściem do siedziby bogów. Wspomniane wcześniej rzeźby są dwiema z kilku, odnalezionych w okolicach Ślęży w 1733 roku. Określenie ich wieku do dziś pozostaje problematyczne; część archeologów ocenia, że pochodzą z najstarszego okresu działalności sanktuarium, a inni sugerują późniejszą genezę powstania rzeźb – IV w p.n.e, w czasach zamieszkiwania tych terenów przez Celtów. Bez względu na rozwiązanie tej zagadki, same rzeźby są niezwykle enigmatyczne i do dziś nie wiadomo o ich przeznaczeniu. Stąd tak wiele legend powstałych wokół nich, część których można przeczytać tutaj. Rzeźby powstały z szarego granitu, co świadczy o tym, że pochodzą z terenu masywu Ślęży, gdzie ta skała dominuje. Najsłynniejszą z nich jest rzeźba niedźwiedzia (bądź dzika) znaleziona na północnym stoku Ślęży; na grzbiecie niedźwiedzia znajduje się symbol zakrzywionego krzyża (lub tzw. runy gebo), charakterystyczny dla kultu solarnego. W przypadku podejrzeń o celtyckim pochodzeniu rzeźb można domniemywać, że był to dzik, nie niedźwiedź, bowiem dzik to święte zwierzę celtyckich druidów, było personifikacją sił przyrody, a jego mięso rytualnie spożywano na cześć bogini-matki. W pobliskiej miejscowości – Strzegowiany – znaleziono również inną rzeźbę przedstawiającą niedźwiedzia, którą w XX wieku przeniesiono na szczyt Ślęży. Pozostałe rzeźby to “mnich”, znajdujący się między Garncarskiem, Mianowem Wielkim, Florianowem i Wojnarowicami. Był prawdopodobnie znakiem granicznym, choć ma wygrawerowany symbol kultu. Uznawany także często jako symbol falliczny. “Panna z rybą” to postać odziana w długą szatę trzymająca rybę; znajduje się na północnym zboczu Ślęży, możliwe, że stanowiła symbol płodności. Ryba na grzbiecie ma wygrawerowany symbol x. “Grzyb” to dolna część postaci ludzkiej w długiej szacie odkopana w Sobótce niedaleko kościoła świętej Anny u podnóża góry. Poza tym znaleziono kilka geometrycznie ukształtowanych głazów, mające znaczenie kultowe. Każdy z nich bowiem miał wyżłobiony znak x. Archeolodzy sugerują, że takich rzeźb na tych terenach było dużo więcej i ciężko oceniać ich właściwe przeznaczenie będąc w posiadaniu zaledwie kilku z nich. Nie tak dawno, bo w 2004 roku pod kościołem na szczycie Ślęży odkopano fragment rzeźby o starożytnym pochodzeniu przedstawiającej sfinksa albo skrzydlatego smoka, co też prowokuje do kolejnych domysłów o znaczeniu sanktuarium i samym kulcie. Jak krzyż gebo, pojawiający się w kilku miejscach w obrębie ślężańskiego sanktuarium, kojarzono z najstarszą formą kultu solarnego, tak znak X przypisuje się Celtom. Wiązano go bowiem z bogiem celtyckim Dagdy (Smertios), czyli odpowiednikiem Śmierci. Podobny znak malowano na celtyckich toporach. Za czasów celtyckiego zasiedlenia terenu Ślęży, sanktuarium przeżywało największy rozkwit. Utrzymało się aż do XI wieku, z którego pochodzi posrebrzany konik znaleziony w okolicy również z wygrawerowanym krzyżem gebo, co świadczy o ciągłości kultu. Jednakże czas ten był już początkiem upadku pogańskiego sanktuarium, które zaczęło być wypierane przez ogólnonarodową chrystianizację. W XII wieku właściciel ziemski (prawdopodobnie także właściciel ziem obejmujących i Ślężę)- Piotr Włostowic ufundował na szczycie klasztor augustianów, którego celem było przede wszystkim zatarcie śladów prasłowiańskiego kultu. Wkrótce potem, bo już w drugiej połowie XII wieku klasztor został przeniesiony do Wrocławia. W 2004 roku pod kościołem znajdującym się na szczycie Ślęży odkopano mury średniowiecznego zamku z XIV wieku, prawdopodobnie siedziby Bolka II – jeśli to prawda, to historia i znaczenie Ślęży z pewnością staną się jeszcze ciekawsze. W 1837 roku na szczycie góry wybudowano także schronisko, przebudowane w latach 1907-1908 – w takiej postaci istnieje do dziś i nosi chwalebną nazwę Olimp. W miejscu dawnego kręgu kamiennego na szczycie góry stoi obecnie antena telewizyjna. Ślęża miała olbrzymie znaczenie kulturowe czasów przedchrześcijańskich i świadectwa historyczne i archeologiczna dowodzą, że stanowiła jedno z, jeśli nie najważniejsze miejsce święte Słowian. Bo należy wspomnieć jeszcze, że Ślęża to główna święta góra, w przedsudeckim masywie – wraz z Radunią i Wieżycą stanowiła kompleks wyznaniowy, który do dziś pozostawia wiele legend i tajemnic do odkrycia.

    Legendy

    O powstaniu Ślęży, Raduni i Wieżycy

    Dawno temu, diabły zazdrosne o stworzony świat, a szczególnie o Śląsk, postanowiły zasypać kamieniami całą krainę. Miały czas jedynie do Nocy Świętojańskiej, więc w pośpiechu zaczęły znosić olbrzymie skały i budować góry. W ten sposób powstały Sudety oraz niedbale ułożone Wzgórza Łomnickie; im bliżej było do końca czasu danemu diabłom, tym wzgórza były formowane w coraz bardziej chaotyczny i byle jaki sposób. W Noc Świętojańską diabły schowały się. Jedyne wejście do piekieł znajdowało się w okolicach dzisiejszej Sobótki, pomiędzy wzgórzami na północ od Karkonoszy. Jedno z tych wzgórz, o nazwie Gozdnica lub Góra Anielska, zostało opanowane przez oddział Aniołów, który zaatakował diabły stacjonujące na Raduni. Grupy zaczęły rzucać w siebie nawzajem olbrzymie bloki skalne, które z reguły były tak ciężkie, że nie dolatywały do celu. ******ąc po drodze, zasypały wejście do piekieł i utworzyły górę Ślężę. Zdenerwowany sytuacją Lucyfer postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i rzucił w Anioły potężny blok skalny, ale chybił. Skała nie doleciała na miejsce i spadła tworząc górę Stolna. Podobnie stało się z kolejnym pociskiem, który utworzył górę Wieżycę. Zdenerwowany Lucyfer tupnął kopytem z taką siłą, że ziemia się rozsunęła i utworzyła przełęcz Tąpadła, która oddziela Ślężę od Raduni. Do tej pory diabły ciskają pioruny w Ślężę, aby ta pękła i otworzyła z powrotem wejście do piekieł i umożliwiła im powrót do domu.

    O powstaniu „panny z rybą” i „niedźwiedzia”

    Według podań, niegdyś na Ślęży stał zamek, w którym mieszkała księżna. Posiadała ona oswojonego niedźwiedzia, który biegał wolno po okolicy. Pewnego razu zwierzę zachorowało. Księżnej doradzono, że najlepszym lekarstwem dla niego będzie szczupak, więc wysłała ona służącą do Sobótki po rybę. Wracając, dziewczyna została zaatakowana przez niedźwiedzia, który odgryzł jej głowę. Przybywszy na ratunek ludzie zabili bestię i na pamiątkę tego wydarzenia wyrzeźbiono dwie figury – pannę z rybą oraz niedźwiedzia.

    Inna legenda dotycząca tych rzeźb również zaczyna się na ślężańskim zamku. Jedna z służących została wysłana do Sobótki po rybę, ponieważ był to czas postu. Na zamku mieszkało kilka oswojonych niedźwiedzi, z których jednego nauczono czekania i wychodzenia naprzeciw nadchodzącym ludziom, pomagając im przynosić ciężkie pakunki. Ponieważ dziewczyna, która wyszła po rybę długo nie wracała, niedźwiedź stawał się coraz bardziej niecierpliwy i zły. Kiedy ją w końcu spostrzegł, rzucił się gwałtownie na koszyk, chcąc jej go zabrać. Dziewczyna zaczęła się bronić i wbiła w oko zwierzęcia długą szpilkę. Rycząc z bólu, niedźwiedź zabił dziewczynę urywając jej głowę. Sam też skonał, ponieważ szpilka przebiła mózg. Na miejscu tragedii postawiono rzeźby.

    Istnieje jeszcze kilka innych wersji tego podania, ale najpiękniejszą jest baśń o szlachetnym niedźwiedziu:

    Na zamku na Ślęży panował Hamar, władca pogańskich ludów, któremu był podporządkowany cały Śląsk. Miał on piękną córkę, Goralindę, o długich jasnych włosach i niebieskich oczach. Zabiegało o nią wielu książąt, ale dziewczyna nie zgodziła się wyjść za żadnego z nich. Hamar toczył wojnę ze Świdnem, księciem sąsiedniego kraju, który oblegał Ślężę, ale ta pozostała niezdobyta. Świdno miał syna Bolesława, najwaleczniejszego rycerza spośród całego wojska. Bolesławowi udało się wejść na szczyt Ślęży niezauważonym, bowiem zakradł się tam od niestrzeżonej i uznanej za niedostępną strony. Pierwszymi postaciami, które zobaczył, gdy zakradł się do zamku była Goralinda z leżącym u jej stóp wiernym niedźwiedziem. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Młodzi spotykali się potajemnie wiele razy, a na straży stał lojalny niedźwiedź księżniczki. Goralinda i Bolesław mieli nadzieję, że ich ojcowie pogodzą się, a oni będą mogli zawrzeć małżeństwo. Goralinda miała macochę, Krienhildę, która pałała nienawiścią do niej za to, że Hamar kochał bardziej córkę niż ją, swoją drugą żonę. Krienhilda, podejrzewająca Goralindę o jakieś tajemnice, wysłała swego zaufanego służącego Marbota na zwiady. Marbot zaczął flirtować z Miką, gadatliwą służką księżniczki, która w końcu wygadała się o tajemnicy zakochanych. Krienhilda postanowiła się zemścić. Przede wszystkim chciała pozbyć się niedźwiedzia-strażnika i zwabiła go zapachem ryb, do których zwierzę miało słabość. Zwabiony niedźwiedź poszedł w kierunku kuszącego zapachu i pożarł posiłek. Ryby zostały ugotowane w wywarze z wilczych jagód, więc niedźwiedź skonał w wielkich męczarniach, ale nie wydał ani jednego ryku, aby nie przeszkadzać zakochanym. Był to akurat czas początków pertraktacji pokojowych Hamara i Świdno i ustaleń zawarcia małżeństwa między ich dziećmi. Jednakże Krienhilda zdążyła poinformować Hamara o tajemnych schadzkach młodych i wściekły władca poszedł w miejsce spotkań zakochanych i zaatakował Bolesława. Rzucił w niego młot, który w sekundzie ściął mu głowę. Ale nie tylko jemu. Hamar nie wiedział, że za Bolesławem była Goralinda, którą również zabił młot. Krienhilda krzyknęła z radości, ale nie Hamar. Zszokowany śmiercią swej ukochanej córki wypędził złą małżonkę, która do końca swojego życia mieszkała w jednej z jaskiń. Miejscem, w którym żyła nazwany został łożem Krienhildy. Hamar, aby uwiecznić tragedię, kazał wyrzeźbić postacie na cześć jego córki i jej wiernego niedźwiedzia.

    Legenda o mnichu

    W czasach, gdy na Ślęży stał klasztor, pewien mieszkający tam mnich udał się do wsi Maniów Wielki. Była wówczas sroga zima. U podnóża góry mnich został zaatakowany przez wygłodniałego wilka. Na swoją obronę mnich posiadał jedynie mały nożyk, więc rozpoczęła się zacięta walka. Mnichowi udało się w końcu zabić bestię, ale sam został ciężko ranny i doczołgał się do Wojnarowic, gdzie umarł. Na jego cześć został wyrzeźbiony posąg.

    Legenda o dziku

    Bolesław Krzywousty i Piotr Włostowic udali się na polowanie w okolicach Ślęży. Książę nagle zauważył dzika i postanowił go upolować. Chcąc do niego podbiec, potknął się o głaz i upadł. Dzik wykorzystał szansę i zaatakował Bolesława. Piotr jednak szybko nadbiegł na pomoc, stoczył zaciętą walkę ze zwierzęciem, którą mimo ran, wygrał. Na pamiątkę tego wydarzenia książę kazał postawić rzeźbę dzika, a Piotrowi podarował na własność Ślężę.

    Legendy o skarbach

    Pewnego razu żył człowiek, który wędrował po Ślęży szukając ptasich gniazd. W jednym dość nieprzyjemnym i dzikim miejscu, na którym leżał duży głaz, mężczyzna zauważył wejście do jaskini. Okazało się, że są tam wmontowane drzwi, co jeszcze bardziej zaciekawiło poszukiwacza. Drzwi nie były zabezpieczone żadnym zamkiem, więc otworzył je bez trudności. W środku nikogo nie było, więc wszedł głębiej i nagle ujrzał usypaną stertę złota i monet, które zaczął w pośpiechu wkładać do worków na gniazda. Po napełnieniu wszystkich worków wyszedł pospiesznie zapominając o zaznaczeniu drogi do tego miejsca. Niestety mimo wielu usilnych prób nie udało mu się powrócić do jaskini.

    Pewnego razu bardzo biedny człowiek wraz z dziewczynką dotarli do jaskini z drzwiami. Drzwi były szeroko otwarte, więc weszli do środka. Wewnątrz siedział starzec z długą brodą i pokazał im skarby rozmieszczone wewnątrz jaskini. Biedacy nic nie wzieli, więc starzec na pożegnanie dał im wiśnie i śliwki. Kiedy biedacy wrócili do domu do Sobótki, owoce zamieniły się w złoto. Inni mieszkańcy szybko dowiedzieli się o tym zdarzeniu i rozpoczęli poszukiwania jaskini, kopali w różnych miejscach, ale już nikt nigdy jej nie odnalazł.

    Dawno temu, pewnej bardzo biednej kobiecie przyśniło się, że jeśli w Wielki Piątek wejdzie na Ślężę, to skończą się jej troski. I tak też zrobiła. Zabrała swe małe dziecko i poszła na górę. Na szczycie zauważyła jaskinię, której nigdy wcześniej tu nie było. Wejście do jaskini stanowiły miedziane drzwi. Kobieta zapukała,a te otworzyły się. Pod drzwiami leżał pies z ognistymi oczami, który pozwolił jej przejść dalej. Za drzwiami znajdowała się komnata, na środku której stał dębowy stół. Przy stole, siedzieli odziani w starodawne szaty starcy, którzy byli zajęci pisaniem. Obok stołu stały skrzynie ze złotem. Pies zaszczekał trzy razy. Kobieta posadziła dziecko przy stole i wzięła trzy garście złota, po czym prędko wybiegła z jaskini. Drzwi za nią zatrzasnęły się i dopiero teraz kobieta zorientowała się, że w środku zostało jej dziecko. Przerażona próbowała wrócić, ale drzwi zniknęły. Pogrążona w płaczu i rozpaczy wróciła do domu. Po roku, znów w Wielki Piątek udała się na górę z nadzieją na odzyskanie dziecka. Znalazła jaskinię z drzwiami. Zapukała i drzwi ponownie się otworzyły. Pies znów zaszczekał trzy razy, ale kobieta nawet nie spojrzała na skarby, tylko zabrała ze stołu dziecko, które roześmiane bawiło się jabłkiem, i wybiegła z jaskini. Drzwi znów się za nią zatrzasnęły i jedyne, co usłyszała było zaskomlenie psa. Spojrzała wówczas na dziecko i okazało się, że jest martwe. Po roku spędzonym w świecie duchów, już nie mogło przetrwać w świecie żywych.

    W 1570 roku w okolicach Ślęży spacerował filozof ze Świdnicy, aby zgłębić tajemnice przyrody. Nieopodal łąki Pumperfleck natrafił nieoczekiwanie na jaskinię. Wszedł do środka, ale szybko wypędził go z niego gwałtowny podmuch lodowatego powietrza. Przypomniał sobie wówczas legendy o duchach zamieszkujące jaskinie na zboczach Ślęży i postanowił im pomóc. W Wielkanoc, po przyjęciu komunii, udał się z powrotem do jaskini. Tym razem nie uciekł i udał się w jej głąb. Przeciskając się przez wąskie przesmyki dotarł do olbrzymiej groty, na ścianie której znajdowały się drzwi. Kiedy do nich podszedł, otworzyły się same. Za drzwiami znajdowała się duża komnata, a w niej na środku stał stół, przy którym siedziało trzech starców odzianych w starodawne stroje. Spoglądali oni smutno na leżącą na stole księgę owiniętą w czarny aksamit. Mężczyźni pozdrowili się wzajemnie i jeden z nich podsunął filozofowi książkę. Widniał na niej tytuł „Księga posłuszeństwa”. Zapytał zatem kim są i co tu robią. Starcy nie potrafili odpowiedzieć na to pytanie, tylko odparli, że czekają na wyrok Boga za to, co zrobili, wskazując mu miejsce za czarną zasłoną. Było tam mnóstwo kosztowności, pieniędzy, towarów oraz ludzkich szkieletów. Filozof postanowił im pomóc i przeprowadził nad nimi sąd, wskazał drogę do dobra i odegrał chorał na starym instrumencie ze złotą klawiaturą, który znalazł w pomieszczeniu. Po zakończeniu ceremonii, jeden z duchów zaproponował, aby mężczyzna zabrał tyle skarbów, ile uniesie. Ten jednakże odmówił. Zaskoczone duchy otworzyły księgę i jeden z nich przeczytał słowa: „Ostatnie duchy góry zostaną zbawione, kiedy złoczyńca zabierze cały ich skarb, a człowiek pobożnyten skarb odrzuci”. Po tych słowach filozof poczuł gwałtowny podmuch zimnego powietrza, skały zaczęły pękać, a skarby pochłonęła rozwarta szczelina. Jaskinia zawaliła się, a mężczyzna nie wiadomo w jaki sposób znalazł się na powierzchni ziemi, niedaleko Ślęży.

    Legenda o rycerzach

    Wewnątrz Ślęży śpi siedmiu rycerzy, z których każdy trzyma za uzdę rumaka, a jedną nogę ma włożoną w strzemię. Kiedy się obudzą, skoczą na konie i wyruszą w drogę. Będzie to wówczas zapowiedź końca świata. Ze Ślęży wydobędzie się wtedy gorąca lawa.

    Bibliografia

    Aleksander Gieysztor Mitologia Słowian Mitologie świata Warszawa 1982

    Paweł Jasienica Słowiański rodowód PIW Warszawa 1965

    Janusz Roszko Kolebka Siemowita Iskry Warszawa 1980

    Bogusław Gierlach Sanktuaria Słowiańskie Iskry Warszawa 1980

    Leszek Skałecki Sobótka i okolice KAW Wrocław 1979

    Lucyna Biały Obraz Ślęży w niemieckich podaniach ludowych – artykuł opublikowany w Nasze Sudety

    Odkrycia archeologiczne na górze Ślęża za Onet.pl
    Cały wpis pochodzi ze strony świętegóry.wordpress.com
    Ismer likes this.

  2. Użytkownicy którzy podziękowali zoska1977 za ten post:

    Percontor (20-10-2016)

  3. #2

    Dołączył
    08-03-2013
    Posty
    101
    Podziękował/a
    11
    Podziękowano 21 razy
    Siła reputacji
    7530

    Domyślnie

    W górze Ślęża, głęboko pod kościółkiem jest nieduży czakram. Ja widzę go w kolorze słonecznym, złotym. Jądrem czakramu jest piękny kryształ, spory brylant. To z niego emanuje to światło.
    Widzę też przy nim postać ludzką, w ciemnym habicie z szerokim pionowym złotym pasem od przodu i dużym kapturem opadającym na plecy.
    Krótko mówiąc wyglądem przypomina mnicha.
    Widzę to wszystko w sporej pieczarze, zalanej złotym światłem.

  4. #3
    Awatar vinitor
    Dołączył
    27-01-2013
    Posty
    404
    Podziękował/a
    0
    Podziękowano 35 razy
    Siła reputacji
    391601

    Domyślnie

    Ślęża, jak dla mnie, to miejsce kultu i legend. Zawdzięcza to swojemu wyjątkowemu położeniu. Stanowi samodzielny łatwo dostępny szczyt i musiał przez to stać się miejscem obrządków. Od dawien dawna góry (wzniesienia) oznaczały dominację i punkt właściwy dla bogów i ich wyznawców. Obecnie Ślęża jest centrum parku krajobrazowego. Dawno tam nie byłem, więc nie wiem na ile rozwinęła się turystyka w tym mikroregionie.
    Ostatnio edytowane przez vinitor ; 13-09-2013 o 18:36
    Prawdopodobieństwo nie jest odpowiednikiem prawdy.

  5. #4

    Dołączył
    28-12-2015
    Posty
    2
    Podziękował/a
    4
    Podziękowano 1 raz w 1 poście
    Siła reputacji
    1

    Domyślnie

    Turystyka turystyką, ale dla mnie....
    Dla mnie Ślęża to miejsce, gdzie mogę się wyciszyć, bez względu na ilość osób, które przebywają tam w tym samym czasie co ja.
    Po "wizycie" tam, czuję się odnowiona i pełna pozytywnej energii. Uwielbiam leżeć na trawie, na szczycie Ślęży. Czuję wówczas, jak wszystkie ciężary z mojej duszy są pochłaniane przez jakąś niezrozumiałą dla mnie siłę z wnętrza góry. Cudowne uczucie, dziwne i bardzo czarodziejskie.

  6. Użytkownicy którzy podziękowali moni35kr za ten post:

    Percontor (20-10-2016)

  7. #5

    Dołączył
    26-05-2015
    Posty
    2
    Podziękował/a
    2
    Podziękowano 0 razy
    Siła reputacji
    1

    Domyślnie

    Jak dla mnie to też cudowne miejsce do odpoczynku. Jesli tylko jestem we Wrocławiu to staram się odwiedzić Ślężę :) pozytywne wyciszenie gwarantowane

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406