Cześć wszystkim,

To mój pierwszy post na tym forum. Mam nadzieję, że trafiłem w miejsce w sieci gdzie ktoś zdoła mi poradzić coś mądrego, co ułatwi mi rozwiązanie problemu:

Jako dzieciak niespełna 10 letni poznałem radiestetę. Był częstym gościem rodziców. Pewnego wieczora zaczął bardzo ciekawie opowiadać o radiestezji. Natychmiast zainteresował wszystkich tą tematyką. Mnie przede wszystkim. Gdy nie mogłem się nadziwić jego zdolnościom, pokazał mi, że ja też mogę tak posługiwać się różdżką. Od tamtej pory często się tak bawiłem, że na ziemi patykiem rysowałem dziadkom w ogrodzie szlaki cieków wodnych. Później to odłożyłem. Nie pamiętam dlaczego. Chyba przez przeładowany program w szkole.

Dzisiaj po wielu, wielu latach, przez całkowity przypadek zmuszony zostałem wykopać sobie studnię na ogrodzie. Tym samym, w którym onegdaj bazgrałem dziadkom szlaki żył w ogrodzie. Dziadkowie zmarli i teraz ja tu mieszkam. Ku mojemu zdziwieniu różdżka ani drgnie. Inne przyrządy radiestezyjne również. Otrzymałem je od radiestety, są więc sprawdzone i działające.

Moje pytanie brzmi następująco: Czy jest to możliwe aby w jakiś sposób pozbyć cię wrażliwości radiestezyjnej? Czy można jakoś wrócić do dawnej "formy"? Kiedyś nie musiałem tego ćwiczyć. Po prostu wziąłem różdżkę do ręki i tańczyła mi w rękach. Teraz jest martwa. Już pal licho tą studnię. Ostatecznie mogę zapłacić fachowcy aby wyznaczył mi to miejsce. Nie chodzi o to. Nurtuje mnie jedynie utrata ciekawej umiejętności, która wydawała się bezterminowo dana i gotowa do użycia w każdej chwili.

Dzięki serdeczne wszystkim którzy wpadną na rozwiązanie mojej zagadki i podzielą się nim.
Pozdrawiam gorąco.