Strona 5 z 5 PierwszyPierwszy 12345
Pokaż wyniki od 41 do 47 z 47
Like Tree7Likes

Wątek: Bliźniacze płomienie

  1. #41

    Dołączył
    08-03-2013
    Posty
    101
    Podziękował/a
    11
    Podziękowano 21 razy
    Siła reputacji
    7530

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    W takim razie, jeśli przyjmiesz za bratnią duszę kogoś o podobnej bliźniaczej świadomości, z kim się rozumiesz "bez słów", to ja bym powiedział, że takich bratnich dusz może być więcej, niż jedna. ;)
    Zgadza się. I tak jest !

    Fakt stwierdzenie z hormonami (żadne prochy! nie propagujemy narkomanii, czy uzależnienia od środków i substancji psychoaktywnych!;P) może się kojarzyć głównie z miłością cielesną, seksualną. W sumie mówi się potocznie, że jest z kimś "chemia", że "hormony buzują"... ale nie tylko o to mi akurat chodziło. Ogólnie każda emocja, stan emocjonalny, uczucie, jest wynikiem chemicznych uwarunkowań w mózgu. Oczywiście owe uwarunkowania mogą mieć różne przyczyny - i właściwie do tego tutaj zmierzałem. Na Ziemi nie obcujemy z czystą świadomością ludzi. Owszem - ta świadomość "przebija się", czy też "wyraża się" w różnych aspektach tego, jak działa dany człowiek, jaką energią "promieniu", jak intuicyjnie daną osobę odbierasz. Myk właśnie polega na tym, że owa podobna do Twojej świadomość, czy też - jeśli mówimy o tej głównej bratniej duszy - bliźniacza świadomość - to coś, co jest poza emocjami, uczuciami... nawet poza rozumieniem bez słów... Jest to pewna przestrzeń, coś, czego do końca nie można uchwycić, myślę. Wiesz, znałem niejedną osobę, z którą się rozumiałem bez słów i o której myślałem jako o potencjalnej bratniej duszy, a potem różnie to w życiu się działo.
    Pamiętaj, że umysł uwielbia dopisywać sobie wiele rzeczy, a nasz świat jest w pewnym sensie światem iluzji. :)
    Wiem już na pewno, z własnych doświadczeń, że ludzie którzy kierują się w życiu miłością mają wzajemnie bardzo bliską świadomość. Podobieństwa bywają zadziwiające, prawie w każdym życiowym doświadczeniu.
    I jest mi bardzo trudno to udowodnić, bo to trzeba przeżyć, by zrozumieć.

    Jest tutaj bardzo ważne do podkreślenia, że podobieństwo świadomości ma swoje potwierdzenie energetyczne. Wokół osób „bliźniaczych”, jest podobne światło. Gdy się wejdzie w zakres działania takiej podobnej energii dochodzi do synchronizacji dwóch pól i wszystkie przepływy energii w organizmie się poprawiają. Zdrowiejemy, czujemy się zrelaksowani.

    W towarzystwie „bliźniaczej duszy” czujemy się komfortowo i wyczuwamy takie osoby czasem bardzo szybko.
    Czakra serca odbiera wysyłane od innych osób uczucia. Gdy się łączy z nami ktoś, kto obdarza nas miłością, wówczas możemy odczuć w okolicach mostka ciepło, nawet gorąc. Energia serca jest rozprowadzana do pozostałych czakr, oczyszcza je, energetyzuje, pobudzane są gruczoły – wówczas cały organizm zdrowieje.
    Dlatego, że to po prostu miłość leczy.
    Przyjaźń, m.in. w relacjach z „bliźniaczymi duszami”, to bardzo czysta miłość.

    Jak już wspomniałem powyżej energia każdego z nas stale jest w ruchu wirowym, a w obecności bliskich osób o podobnej wibracji wzmacnia się i wchodzi w zakres pola energii tej drugiej osoby. Wówczas dochodzi do jej wymiany, zatacza ósemki krążąc wokół dwóch osób, pola ich wzajemnie się wzmacniają, zazębiają. Wszystkie czakry od tego mocniej świecą. Ciała świetliste się oczyszczają.
    I znowu - rośnie miłość...

    Ale zawsze istnieją różnice między ludźmi, w ich świadomości. I będą istnieć, bo wszyscy przechodzimy różniące się doświadczenia życiowe, które niosą swoją prawdę, napełniają mądrością.
    Dlatego bardzo ważne jest by pracować nad akceptacją.

    Dlaczego zbyt restrykcyjnie? Chodzi o zbytnie "oczekiwania" wobec tej prawdziwej, głównej, bratniej duszy?
    Tutaj mi chodziło o potraktowanie tematu miłości bezwarunkowej, w doświadczeniu ziemskim.


    Wydaje mi się, że trochę nas, ludzi - a raczej naszej świadomości - nie doceniasz. ;)
    Owszem, świadomość przeciętnej osoby często bywa daleka do świadomości Boga/Absolutu, aczkolwiek byli ludzie, którzy taką świadomość posiedli. Tzn. dokonali transcendencji i wyszli poza Matrixa ego, umysłu i tego wszystkiego, co dla nas jest tak bardzo realne, ale z punktu czystej świadomości jest iluzją tak naprawdę. Byli to m.in. twórcy wielkich religii, ale teraz również tacy ludzie żyją i po esencji ich nauczania mogę spokojnie nazwać ich oświeconymi. Takim człowiekiem jest Eckhart Tolle moim zdaniem - którego filmiki na ten temat zresztą podlinkowałem wyżej. Jak również niejaki Mooji. Takich ludzi jest więcej, ale nie każdy jest zainteresowany dzieleniem się tym ze światem.
    Myślę, że osoba oświecona, czyli taka, której świadomość już dalej nie utożsamia się ze światem wcale nie musi jakoś specjalnie się wyróżniać, robić show'u, czy nie wiadomo czego. Pamiętaj, że fajerwerki, to opium dla umysłu. Dlatego dystans nas wobec Absolutu wyznacza to, ile w sobie tej boskości odkryliśmy... czyli to, na ile nasze dusze odkryły same siebie poprzez dziesiątki, setki, tysiące inkarnacji tu na Ziemi (tudzież w innym świecie fizycznym, albo i niekoniecznie fizycznym).
    Dążymy do tego, aby przekroczyć tą iluzję umysłu, ego, prawdziwości swojego świat - to jest nasz cel na Ziemi i właśnie dzięki temu jesteśmy coraz bliżej Absolutu (którego częścią jesteśmy... tyle, że może różni ludzie są na różnych etapach w tej wędrówce...).
    Oczywiście że żyjemy w Iluzji.
    Ale to właśnie jest do zaakceptowania, by nie uciekać, nie chować się za tą wiedzą.
    Zrozumieć, że życie to iluzja, a jednocześnie namacalna rzeczywistość, która ma stale nas uczyć poprzez doświadczenie. Nie należy tłumaczyć sobie np. przykrych zdarzeń – no tak, to tylko iluzja. Nie będę się przejmować…
    Nie uciekać w ten sposób przed odpowiedzialnością i konsekwencjami życia. Tylko brać za swoje życie w całości odpowiedzialność – śmiać się i płakać.

    Tak, słuchałem Mooji’go wielokrotnie i bardzo, bardzo mi się podoba. Bardzo bym pragnął z nim się spotkać twarzą w twarz i porozmawiać. A to byłaby długa rozmowa… :)
    Mam wiele akceptacji do jego nauk, ale niektóre zjawiska energetyczne inaczej widzę.
    Jednak to wspaniały facet, wprowadza światło, na pewno byśmy się zaprzyjaźnili.

    Lecz, nie wpatruję się bezkrytycznie w tzw. świętych, awatarów. Naprawdę większość z nich nie dałaby sobie tak dobrze radę, gdyby ich umieścić po prostu między nami.

    W rodzinach z żonami, mężami, dziećmi i w tej ogromnej presji by osiągnąć tzw. sukces. Gdy brakuje do pierwszego, gdy dziecko ciężko chore, gdy ktoś bliski zdradza itd…
    Czy np. Mooji podlega takim emocjom ???
    Ktoś powie – „nie musi już” I to może być prawda.
    Jednak bardzo jestem ciekaw, jak Mooji by się znalazł w skórze zdradzonego męża i ojca któremu dziecko umiera. Najbardziej podziwiam takich właśnie ludzi, którzy nadal okazują wszystkim wkoło serce. Kochają ludzi, choć właśnie zaznają piekła na Ziemi.
    Od nich czerpię najwięcej, bo to prawdziwe źródła wiedzy i mądrości.

    Polecam niezły artykuł we wrześniowym numerze Czwartego Wymiaru, str 40 Mistrzowie z Półki Najwyższej.
    O tzw. oświeconych.

    Miłość rodzica do dziecka nie jest przejawem miłości bezwarunkowej. Wynika ona z głębokiego związku fizyczności, jaki łączy rodziców z dzieckiem. Rodzice kochają dzieci za to, że są ich dziećmi (i to też nie zawsze, bo są różne patologie, czy przypadki "chorej" miłości). Owszem, w porównaniu do np. miłości romantycznej nie trzeba spełniać odpowiednich warunków, bo rzeczywiście z ziemskiego punktu widzenia (jeśli przyjąć materię, jako jedyną rzeczywistość) jest to najbardziej "bezwarunkowa" (w mocnym cudzysłowiu) forma miłości.
    Co nie zmienia faktu, że nie jesteśmy przecież swoimi ciałami, umysłami i ego, lecz istotami, których prawdziwy dom nie mieści się na ul. Jakiejśtam 123/12 w Warszawie, ale w zupełnie innym wymiarze... A my jesteśmy tutaj tylko w "podróży", a nasi rodzice, krewni, to istoty, z którymi poza więzami krwi może nas zupełnie nic nie łączyć...
    Nie zgodzę się z Tobą. Dzieci są po prostu przepiękne. I dla wielu są jedyną czystą miłością w życiu. A często bywają adoptowane, czyli bez powiązania genowego.
    Chyba są najbardziej czystą miłością w życiu.
    I to na całe życie. To potężna więź, uczucie, bo na całe życie.
    Właśnie w tej chwili w „tvn” pewna znana osoba publiczna z pełnym wzruszeniem powiedziała:
    „Dla swojego dziecka wszystko kobieta zrobi, wszystko…”.

    Ale każde z nas ma swoje własne doświadczenia i absolutnie możesz mieć rację w swoim doświadczeniu.

    Tak, bratnią duszę możesz dostrzegać w tych osobach... Jednak nie zawsze ktoś, kto jest Ci bliski w pokrewieństwie, emocjonalnie, etc koniecznie jest Ci bliski pod względem duchowym, świadomości...
    W poprawnych relacjach rodzinnych najłatwiej jest odnaleźć miłość bezwarunkową, taką gdy kochasz kogoś tylko dlatego że jest.

    OK, ale nikt tutaj nie mówi o tym, że nie ma bardzo pięknych osób, z którymi możemy czuć się komfortowo oraz z którymi możemy się przyjaźnić.
    Niestety jednak czasem można się przez to wielkie piękno i wyobrażenia na temat drugiej osoby bardzo rozczarować...
    To prawda. To jest właśnie „tajemnicą życia”. Nikt nie wie co życie przyniesie, ale trzeba żyć odważnie i z wiarą w dobro :)
    Wyobrażenia powinno się skonfrontować z życiem. Dlatego zalecam kierować się w życiu sercem i wśród takich poszukiwać przyjaźni. Zresztą oni sami się zjawią.

    Co nazywasz chowaniem się? Chodzi o życie buddyjskiego mnicha, którego dałem przykład? On także ma doświadczenia. Nie wszystkie doświadczenia są w świecie zewnętrznym. Dusza do pewnego stopnia kompletuje jeden rodzaj doświadczeń, by móc przejawiać się innym razem z kolei w inny sposób.
    Zostaliśmy powołani do życia na Ziemi po to, by doświadczać w tej rzeczywistości, a nie uciekać w wielogodzinne modlitwy, medytacje, w których łączymy się przeważnie z jakimiś Bogami, o niewiadomej energii. Tam w „świecie duchowym” są ich po prostu całe zastępy – bo on jest również dualny. Celowo posługuję się tym pojęciem tym momencie.
    Wiadomo nie od dzisiaj, że kapłaństwo to dla wielu po prostu schronienie, ucieczka. A po wielu latach życia w ciągłych medytacjach można się nieźle naenergetyzować i wyuczyć nie swoich przekonań, które nijak się mają do rzeczywistości.

    Absolut w rozumieniu Absolutnego Boga, jest nieskończonym zbiorem emanacji boskości i wszystkiego, co jest z nią związane.

    W hinduizmie jest świetnie na ten temat powiedziane: Bóg jest posiadaczem sześciu cech w ich doskonałości: mądrość, moc, piękno, bogactwo, sława oraz wyrzeczenie (inaczej jednak trochę rozumiane), a każdy człowiek ma każdą z tych sześciu cech w zależności od tego jaką ma karmę oraz stopień swojego rozwoju.

    Co do warunkowości... warunkowość wynika z dualnej rzeczywistości. Świat fizyczny jest dualną rzeczywistością, czyli wszystko co jest fajne ma swoje przeciwieństwo. Bogactwo - bieda; piękno - brzydota; mądrość - głupota; miłość - izolacja; młodość - starość; mężczyzna - kobieta etc... Bóg - czy jak wolisz Absolut - jako taki nie jest źródłem dualności, ale harmonii, czystości. Fizyczne ograniczenia i natura tego świata jest jej źródłem. W świecie duchowym nie ma dualności... To my, z własnej woli, schodzimy na Ziemię, aby doświadczać tej dualności fizyczności oraz własnego umysłu po to tylko, aby uświadomić sobie w końcu, że tego tak naprawdę nie potrzebujemy. ;)

    Nie rozumiem co masz na myśli przez "abyśmy byli warunkowi, czy bezwarunkowi"?

    Jako istoty fizyczne, gatunek homo sapiens, którym jesteśmy - jest on warunkowy, dualny oraz niekompletny. Miłość, która przejawia się z poziomu tego świata jest również taka. Doświadczamy żyjąc na Ziemi
    A czego chce Absolut? Myślę, że chce nas i naszego doświadczenia. :D Gdyż ta cała machina, w jakiej uczestniczymy na to wskazuje. Już sam fakt, że zostaliśmy oddzieleni jako jego cząstki, aby kompletować swoje doświadczenia na tym świecie na Ziemi (i nie tylko) na to wskazuje. A patrząc na mnogość doświadczeń, mogą być one tak różne, jak różne mogą być ludzkie losy...
    Uważam że nie ma czegoś takiego jak dualność – to niejako przekręt ezoteryczny. Kiedyś też myślałem, że żyję w dualności, lecz dzisiaj wiem, że wszystko się ze sobą ściśle łączy.
    Jesteśmy wielowymiarowi, połączeni stale ze Źródłem. Żyjemy w Jedności.

    Dualność jest rozdzieleniem.

    Absolut zawiera w sobie wszystko, każde przeżyte doświadczenie, każdą emocje, każde uczucie. Niczego nie klasyfikuje, nie osądza.
    W „świecie duchowym” jest tak samo – dobro i zło. Lecz, być może bywa tam większa akceptacja dla dwóch różnych biegunów, większe zrozumienie.
    Jezus ma swojego brata Lucyfera, z którym żyje w przyjaźni. Lucyfer jest również istotą światła, noszącą miłość. Pochodzi z tego samego Źródła. Sprawuje bardzo ważną funkcję w naszym materialnym świecie i w wyższych wymiarach – „duchowych”.

    Dobro, zło… nie ma czegoś takiego dla Absolutu. Jest doświadczenie.
    Moim zdaniem tylko doświadczenie uczy mądrości i pogłębia miłość. Nie nabyta wiedza.
    Wiedza przeczytana czy zasłyszana jest w stanie obudzić w nas wspomnienie przeżytego doświadczenia kiedyś w przeszłości, w przeszłym wcieleniu. I wydaje nam się, że oto właśnie czegoś się nauczyliśmy – nie, po prostu ktoś nam przypomniał.
    I jeśli faktycznie obudzi się te wspomnienie wówczas wzmacnia się nasza energia, wzbogaca świadomość i rośnie akceptacja, miłość – mądrość.
    Wszystko jest potrzebne do prawidłowego rozwoju – i dobro i zło.

    Zło jest niedobre ? Bo boli… ? A boli ! Czasem tak, że się leży plackiem i jęczy, złorzeczy, a nawet przeklina Boga. Bez cierpienia nie ma rozwoju. Cierpienie też niesie światło, a mądrze przepracowane powiększa mądrość, świadomość – miłość.
    Chcesz trafić do nieba, to musisz też poznać piekło...

    Czym więcej miłości człowiek w sobie nosi, tym łatwiej znosi konsekwencje działania doświadczeń życiowych.
    No i wracając do tematu łatwiej rozpoznaje bliźniacze dusze.

  2. #42
    Samopoznanie Awatar arkenas
    Dołączył
    21-09-2013
    Posty
    270
    Podziękował/a
    18
    Podziękowano 33 razy
    Siła reputacji
    25190737

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Wiem już na pewno, z własnych doświadczeń, że ludzie którzy kierują się w życiu miłością mają wzajemnie bardzo bliską świadomość. Podobieństwa bywają zadziwiające, prawie w każdym życiowym doświadczeniu.
    I jest mi bardzo trudno to udowodnić, bo to trzeba przeżyć, by zrozumieć.
    Chodzi Ci o to, że ludzie, których świadomość duchowa znajduje się na podobnym poziomie - zazwyczaj darzą siebie miłością?
    Jeśli tak, to cóż - z pewnością osoby o podobnej świadomości, podobnym poziomie rozwoju będą w stanie stworzyć bliskie związki międzyludzkie - na wszelkich poziomach.


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Jest tutaj bardzo ważne do podkreślenia, że podobieństwo świadomości ma swoje potwierdzenie energetyczne. Wokół osób „bliźniaczych”, jest podobne światło. Gdy się wejdzie w zakres działania takiej podobnej energii dochodzi do synchronizacji dwóch pól i wszystkie przepływy energii w organizmie się poprawiają. Zdrowiejemy, czujemy się zrelaksowani.
    Owszem, jest coś takiego. Choć, wydaje mi się, nie zawsze może być dostrzegalne na pierwszy moment.


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Czakra serca odbiera wysyłane od innych osób uczucia. Gdy się łączy z nami ktoś, kto obdarza nas miłością, wówczas możemy odczuć w okolicach mostka ciepło, nawet gorąc. Energia serca jest rozprowadzana do pozostałych czakr, oczyszcza je, energetyzuje, pobudzane są gruczoły – wówczas cały organizm zdrowieje.
    Nie tylko czakra serca. Jeszcze w rolę wchodzi czakra sakralna - która odpowiada za sympatię, typu lubię/nie lubię. Czakra serca, to już głębsze uczucia.



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Jak już wspomniałem powyżej energia każdego z nas stale jest w ruchu wirowym, a w obecności bliskich osób o podobnej wibracji wzmacnia się i wchodzi w zakres pola energii tej drugiej osoby. Wówczas dochodzi do jej wymiany, zatacza ósemki krążąc wokół dwóch osób, pola ich wzajemnie się wzmacniają, zazębiają. Wszystkie czakry od tego mocniej świecą. Ciała świetliste się oczyszczają.
    Owszem, energia wiruje. Aura, to wiry energetyczne, czakry to wiry energetyczne.



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Ale to właśnie jest do zaakceptowania, by nie uciekać, nie chować się za tą wiedzą.
    Zrozumieć, że życie to iluzja, a jednocześnie namacalna rzeczywistość, która ma stale nas uczyć poprzez doświadczenie. Nie należy tłumaczyć sobie np. przykrych zdarzeń – no tak, to tylko iluzja. Nie będę się przejmować…
    Nie uciekać w ten sposób przed odpowiedzialnością i konsekwencjami życia. Tylko brać za swoje życie w całości odpowiedzialność – śmiać się i płakać.
    Oczywiście nikt nie każe nikomu zamykać się z tą wiedzą, czy chować przed światem.
    Niemniej jednak są osoby, które czują taką wewnętrzną potrzebę ("ucieczki" od świata). Sam czasem odczuwam taką potrzebę i nie jest to podyktowane emocjami, czy chęcią ucieczki. To znacznie głębsze do wytłumaczenia. Jednak jeśli ktoś ma rzeczywistą potrzebę "ucieczki" od świata, wyścigu szczurów i reszty "owoców" cywilizacji itp - nie powinno się takiej osobie tego zabraniać.

    Nie wiem czy znasz historię Buddhy. Miał on wszystko: był hinduskim księciem, miał największe bogactwa, do dyspozycji pałace, służących, kobiety, jakie tylko sobie wymarzył, etc itd itp. Jednak porzucił to wszystko (mimo, że miał rodzinę), gdyż w pewnym momencie miał taką wewnętrzną potrzebę. Jak się potem okazuje - wyszło mu to w efekcie na dobre. :)



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Tak, słuchałem Mooji’go wielokrotnie i bardzo, bardzo mi się podoba. Bardzo bym pragnął z nim się spotkać twarzą w twarz i porozmawiać. A to byłaby długa rozmowa… :)
    To jest nas dwóch. W takim razie kiedy jedziemy na satsang? :D
    W 2011 był w Krakowie. Nie wiem kiedy będzie teraz w Polsce.



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Mam wiele akceptacji do jego nauk, ale niektóre zjawiska energetyczne inaczej widzę.
    Jednak to wspaniały facet, wprowadza światło, na pewno byśmy się zaprzyjaźnili.
    Ja się generalnie ze wszystkim zgadzam, co on mówi. Podobnie zresztą, jak Eckhart.
    Również myślę, że z Mooji'm można by się było zaprzyjaźnić. :) Z Eckhartem również.



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Lecz, nie wpatruję się bezkrytycznie w tzw. świętych, awatarów. Naprawdę większość z nich nie dałaby sobie tak dobrze radę, gdyby ich umieścić po prostu między nami.
    I bardzo słusznie.

    Wszakże jak powiedział sam Buddha:
    "Sam jesteś swoim jedynym mistrzem. Któż jeszcze mógłby nim być?"



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    W rodzinach z żonami, mężami, dziećmi i w tej ogromnej presji by osiągnąć tzw. sukces. Gdy brakuje do pierwszego, gdy dziecko ciężko chore, gdy ktoś bliski zdradza itd…
    Czy np. Mooji podlega takim emocjom ???
    Ktoś powie – „nie musi już” I to może być prawda.
    Jednak bardzo jestem ciekaw, jak Mooji by się znalazł w skórze zdradzonego męża i ojca któremu dziecko umiera. Najbardziej podziwiam takich właśnie ludzi, którzy nadal okazują wszystkim wkoło serce. Kochają ludzi, choć właśnie zaznają piekła na Ziemi.
    Od nich czerpię najwięcej, bo to prawdziwe źródła wiedzy i mądrości.
    Jestem dosyć przekonany, co do oświecenia Mooji'ego i sądzę, że nie podlega on takim emocjom.
    Nie znam tak dobrze życia Mooji'ego. Wiem, iż urodził się w Jamajce. Gdy miał 15 lat umarł jego ojciec. Następnie wyemigrował do Londynu (podobnie trochę do Eckharta). Przez wiele lat był artystą - zajmował się malarstwem.
    Natomiast wiem, że np. Eckhart Tolle, zanim doznał oświecenia miał przeogromne problemy w swoim życiu: cierpiał na skrajną formę depresji, miał myśli samobójcze, brak chęci do życia etc. I to właśnie dzięki temu cierpieniu pewnego dnia doznał olśnienia, gdy jego prawdziwa tożsamość "odłączyła się" od tego całego cierpienia, które generuje umysł.

    Zdecydowana większość cierpienia, jakie człowiek doświadcza jest generowana przez umysł. Osoby oświecone natomiast nie identyfikują się dalej ze swoim umysłem, nie utożsamiają ze swoim ego. Dlatego też niezależnie od warunków zewnętrznych ich wewnętrzny spokój oraz pokój nie może zostać naruszony. To tak, jak np. powiem Ci o osobie, której nie znasz i jej problemach - nie naruszy to Twojego wewnętrznego spokoju, gdyż nie jesteś tą osobą, nie identyfikujesz się z nią. I właśnie tym jest oświecenie, na ile ja to pojmuję. Właśnie "stanem bez ego", poza utożsamianiem się z nim. Jak to ładnie powiedział Eckhart: "Bądź wdzięczny, że Twoje cierpienie doprowadziło cię do uświadomienia sobie: nie potrzebuję już więcej cierpieć.". :)



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Polecam niezły artykuł we wrześniowym numerze Czwartego Wymiaru, str 40 Mistrzowie z Półki Najwyższej.
    O tzw. oświeconych.
    Niestety, czasopism papierowych nie kupuję od paru ładnych lat, chociaż zajrzę - może publikują na swojej stronce.
    Natomiast oczywiście nie każdy, kto podaje się za oświeconego - od razu jest oświeconą osobą.

    Jakiś czas temu oglądałem na YT wykładu pewnego hindusa (bardzo ciekawe swoją drogą - przemawiał na polskim Woodstocku) i mówił on o Sai Babie i o tym, dlaczego jest zwykłym hoksztaplerem i dlaczego zrobił karierę poza Indiami, ale nie w samych Indiach. :) (Mogę dać link, jeśli jesteś zainteresowany.)



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Nie zgodzę się z Tobą. Dzieci są po prostu przepiękne. I dla wielu są jedyną czystą miłością w życiu. A często bywają adoptowane, czyli bez powiązania genowego.
    Chyba są najbardziej czystą miłością w życiu.
    I to na całe życie. To potężna więź, uczucie, bo na całe życie.
    Właśnie w tej chwili w „tvn” pewna znana osoba publiczna z pełnym wzruszeniem powiedziała:
    „Dla swojego dziecka wszystko kobieta zrobi, wszystko…”.
    Cóż, nie każdy może nawet lubić dzieci. A już na pewno nie każdy może w nich dostrzegać, to, o czym piszesz.
    To, iż wielu ludzi widzi w dzieciach to o czym piszesz, nie zmienia faktu, iż dalej jest to doświadczenie w pełni subiektywne.


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    W poprawnych relacjach rodzinnych najłatwiej jest odnaleźć miłość bezwarunkową, taką gdy kochasz kogoś tylko dlatego że jest.
    Jak pisałem, jest to miłość bardziej zbliżona do miłości bezwarunkowej, niż np. miłość romantyczna, jednak dalej nią nie jest. Warunkiem jest bliska relacja rodzinna.
    Co nie zmienia faktu, że w rodzinie mogą być istoty bardzo bliskie sobie, które celowo wybrały inkarnacje, jako bliscy członkowie rodziny, by np. być ze sobą razem, przepracować wspólnie jakąś karmę etc.


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    To prawda. To jest właśnie „tajemnicą życia”. Nikt nie wie co życie przyniesie, ale trzeba żyć odważnie i z wiarą w dobro :)
    Wyobrażenia powinno się skonfrontować z życiem. Dlatego zalecam kierować się w życiu sercem i wśród takich poszukiwać przyjaźni. Zresztą oni sami się zjawią.
    Jak najbardziej!



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Zostaliśmy powołani do życia na Ziemi po to, by doświadczać w tej rzeczywistości, a nie uciekać w wielogodzinne modlitwy, medytacje, w których łączymy się przeważnie z jakimiś Bogami, o niewiadomej energii. Tam w „świecie duchowym” są ich po prostu całe zastępy – bo on jest również dualny. Celowo posługuję się tym pojęciem tym momencie.
    Wiadomo nie od dzisiaj, że kapłaństwo to dla wielu po prostu schronienie, ucieczka. A po wielu latach życia w ciągłych medytacjach można się nieźle naenergetyzować i wyuczyć nie swoich przekonań, które nijak się mają do rzeczywistości.
    Na to w sumie odpowiedziałem w miejscu, gdzie podałem za przykład z życie Buddhy. Jeśli ktoś czuje faktyczną, wewnętrzną potrzebę - nikt nie powinno zabraniać tej osobie odsunięcia się ze świata.
    Natomiast jeśli piszesz o kapłaństwie jako schronienu - rozumiem, że masz na myśli kapłaństwo w znaczeniu religii katolickiej? Cóż, to już trochę inny temat, bo wkraczamy na rejony dyskusji na temat umysłu przepełnionego dogmatami i niekoniecznie zawsze do końca otwartego światopoglądu... Aczkolwiek dodam, iż różnica między "ucieczką do klasztoru w sensie ucieczki od życia" jeśli nie czuje się faktycznie takiej prawdziwej wewnętrznej potrzeby, a w pełni świadomym realizowaniem swoich duchowych potrzeb - często jest znaczna...


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Dualność jest rozdzieleniem.
    W pewnym sensie tak. :)


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    W „świecie duchowym” jest tak samo – dobro i zło. Lecz, być może bywa tam większa akceptacja dla dwóch różnych biegunów, większe zrozumienie.
    Tutaj się z Tobą nie zgodzę. Nie widzę żadnych przesłanek, dla których można by uznać, iż w świecie duchowym istniałoby zło. Zło (w znaczeniu relatywnym, gdyż z punktu widzenia Absolutu nie istnieje dobro i zło jako takie - istnieje doświadczenia) wynika z ludzkiej natury, a dokładniej z nieświadomości.
    Poza tym sama rzeczywistość bywa często zła sama w sobie. Jeden z najważniejszych dewów w hinduizmie - Śiva (pisany też: Shiva) - symbolizujący unicestwiający oraz odnawiający aspekt boskości - w swojej symbolice zawsze trzyma trójząb. Trójząb ów symolizuje trzy niszczące aspekty fizycznego świata: 1. inni ludzie oraz istoty (zwierzęta, rośliny, istoty niematerialne), 2. Twój własny umysł, Twoje własne ego, niszczące emocje, własne niszczące skłonności, 3. wypadki, przypadki, niszczące siły natury. Sam trójząb jest symbolem niszczenia iluzji (którą jest ten materialny świat), a więc pokonania tym samym tego, fizycznego świata (mającym atrybuty trzech "niszczących" zębów), czyli innymi słowy: oświecenia. Są to cechy występujące tylko w fizycznym świecie (oraz światach niematerialnych przypisanych fizyczności: jak plan astralny, plan eteryczny). Dualność - czyli niszczenie i odnawianie. Raz jest dobrze, raz jest źle, raz jesteśmy szczęśliwy, a drugi raz jedna z niszczących sił, które symbolizuje trójząb Śivy daje nam znać, kłując nas, abyśmy nie zapomnieli, gdzie jesteśmy i gdzie nasze miejsce. :P W świecie duchowym natomiast owe siły ciągłego "niszczenia nas", że tak to ujmę, nie występują.



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Jezus ma swojego brata Lucyfera, z którym żyje w przyjaźni. Lucyfer jest również istotą światła, noszącą miłość. Pochodzi z tego samego Źródła. Sprawuje bardzo ważną funkcję w naszym materialnym świecie i w wyższych wymiarach – „duchowych”.
    Od kiedy to Lucyfer jest istotą światła? Lucyfer, to jeden z upadłych aniołów, innymi słowy jest to demon (istota negatywna, zdecydowanie nienależąca do świata).
    Owszem, łacińskie znaczenie imienia Lucyfer faktycznie znaczy "niosący światło", niemniej wedle filozofii chrześcijańskiej jest to upadła istota.

    Choć oczywiście zależy jak rozumiesz pojęcie "istota światła".. Dla mnie istotą światła jest to istota znajdująca się w planach "powyżej" ziemskiego, fizycznego, czyli w wymiarach duchowych (czyli powyżej planu mentalnego: plan przyczynowy i wyższe). Istotami światła, są chrześcijańskie anioły, archaniołowie, święci (ci faktycznie oświeceni), sam Jezus, czy hinduskie dewy (w pierwotnie dewa oznacza: "świetlisty", "jaśniejący", "oświecony"), w buddyzmie jest mowa o różnego rodzaju Buddach (budda również znaczy "oświecony", "przebudzony"). W każdym razie, jak zwał tak zwał - chodzi o istoty, będące - z naszej perspektywy - oświecone, będące emanacjami boskości, różniące się pewnymi subtelnościami, czy rodzajami emanacji konkretnych energii, jakie niesie za sobą Absolut.

    Demony natomiast przebywają w wymiarach niższych, niż nasz (tzw. niższy astral, tożsamy w pewnym sensie z chrześcijańskim piekłem). Słowo demon w hinduizmie (a dokładnie w sanskrycie) znaczy "poślubiony umysłowi" De - "poślubić, ślubować", mon - "umysł". Demony stanowią jakoby odwrotny biegun, czyli to wszystko, co jest odwrotnością tego, do czego dążyć chce i do czego chce coraz bardziej zbliżać się dana istota w jej dążeniu do oświecenia (czyli "zerwaniem" ze swoim umysłem). "Wolność", "oświecenie", "świętość" - jest to stan wyjścia poza swój umysł, a więc "pokonanie demonów" będących aspektami przywiązań do umysłu.


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    I jeśli faktycznie obudzi się te wspomnienie wówczas wzmacnia się nasza energia, wzbogaca świadomość i rośnie akceptacja, miłość – mądrość.
    Cóż, mi parę doświadczeń z poprzednich żyć udało się "wydobyć" (nie będę już wnikać jakie metody stosowałem). Nie wiem na ile przyczyniło się to do mojego rozwoju duchowego, natomiast jedno jest pewne - to miłe uczucie, zobaczyć siebie, jako inną osobowość, inną osobę, w innych warunkach, a jednak ze świadomością "wow, to przecież jestem ja". :) Tym bardziej, gdy przywoła się jakieś miłe doświadczenie. :) Niemniej jednak na dłuższą metę nie zrobiły one na mnie większego wrażenia, aczkolwiek na pewno na jakiś czas sprawiły trochę radości. :)



    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Zło jest niedobre ? Bo boli… ? A boli ! Czasem tak, że się leży plackiem i jęczy, złorzeczy, a nawet przeklina Boga. Bez cierpienia nie ma rozwoju. Cierpienie też niesie światło, a mądrze przepracowane powiększa mądrość, świadomość – miłość.
    Chcesz trafić do nieba, to musisz też poznać piekło...
    Tak, niestety, albo i stety - aby doznać oświecenia dusza musi poznać i dogłębnie doświadczyć wszelkich aspektów siebie, a więc nie tylko tych dobrych zdarzeń w życiu, jak także i tego cierpienia. Zresztą zasada jest taka, że doświadczając dobra - wcześniej czy później doświadczymy jego odwrotności. Mówi o tym karma oraz zasada dualności rzeczywistości fizycznej - którą osobiście uznaję. :)


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    Czym więcej miłości człowiek w sobie nosi, tym łatwiej znosi konsekwencje działania doświadczeń życiowych.
    Cóż, z pewnością tak jest.


    Cytat Zamieszczone przez ole1
    No i wracając do tematu łatwiej rozpoznaje bliźniacze dusze.
    Myślę, że otwarcie się intuicyjne, kierowanie się intuicją, przeczuciami, tzw. pierwszymi myślami - na pewno jest pomocne. Z kolei emocje, czy kierowanie się nadzieją (wobec danej relacji, mimo, że intuicja podpowiada, że coś do końca nie jest tak) nie są dobrymi doradcami.
    Ostatnio edytowane przez arkenas ; 07-09-2014 o 02:09
    Jedna z nielicznych w Polsce regresja hipnotyczna do życia między życiami oraz do poprzednich wcieleń. Inspirowana metodą Michaela Newtona z dodanymi nowymi elementami. Jak również progresja do przyszłości i przyszłych wcieleń.

  3. #43
    Zbanowany
    Dołączył
    15-04-2010
    Przegląda
    Wrocław
    Posty
    698
    Wpisów
    5
    Podziękował/a
    23
    Podziękowano 130 razy
    Siła reputacji
    0

    Domyślnie

    Witam,

    pierwszą myślą po sprawdzeniu tego wątku było "o kuuuuuuuu... error404 miał rację...", po czym szybko zamknąłem wątek, to jest druga próba odpowiedzenia w tym temacie...

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Chodzi Ci o to, że ludzie, których świadomość duchowa znajduje się na podobnym poziomie - zazwyczaj darzą siebie miłością?
    Jeśli tak, to cóż - z pewnością osoby o podobnej świadomości, podobnym poziomie rozwoju będą w stanie stworzyć bliskie związki międzyludzkie - na wszelkich poziomach.
    Nie, nie jest tak na wszelkich poziomach, istnieje przynajmniej jeden na którym tak się nie dzieje.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Nie tylko czakra serca. Jeszcze w rolę wchodzi czakra sakralna - która odpowiada za sympatię, typu lubię/nie lubię. Czakra serca, to już głębsze uczucia.
    [...]
    Owszem, energia wiruje. Aura, to wiry energetyczne, czakry to wiry energetyczne.
    Więc czakry w ogóle istnieją? Czy przyjmujesz że istnieją na podstawie wygodnych "dowodów"?

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Oczywiście nikt nie każe nikomu zamykać się z tą wiedzą, czy chować przed światem.
    Niemniej jednak są osoby, które czują taką wewnętrzną potrzebę ("ucieczki" od świata). Sam czasem odczuwam taką potrzebę i nie jest to podyktowane emocjami, czy chęcią ucieczki. To znacznie głębsze do wytłumaczenia. Jednak jeśli ktoś ma rzeczywistą potrzebę "ucieczki" od świata, wyścigu szczurów i reszty "owoców" cywilizacji itp - nie powinno się takiej osobie tego zabraniać.
    Biblijny Poncjuszem Piłat też umył ręce od krzywdy.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Nie wiem czy znasz historię Buddhy. Miał on wszystko: był hinduskim księciem, miał największe bogactwa, do dyspozycji pałace, służących, kobiety, jakie tylko sobie wymarzył, etc itd itp. Jednak porzucił to wszystko (mimo, że miał rodzinę), gdyż w pewnym momencie miał taką wewnętrzną potrzebę. Jak się potem okazuje - wyszło mu to w efekcie na dobre. :)
    To jest odrobinę bardziej skomplikowane... Maslov o tym wspomniał, a przykładowo Gabriel D. Amen to rozwija, na swój sposób.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Wszakże jak powiedział sam Buddha:
    "Sam jesteś swoim jedynym mistrzem. Któż jeszcze mógłby nim być?"
    Skoro go bezkrytycznie "cytujesz"... Buddha.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Jestem dosyć przekonany, co do oświecenia Mooji'ego i sądzę, że nie podlega on takim emocjom.
    Nie znam tak dobrze życia Mooji'ego. Wiem, iż urodził się w Jamajce. Gdy miał 15 lat umarł jego ojciec. Następnie wyemigrował do Londynu (podobnie trochę do Eckharta). Przez wiele lat był artystą - zajmował się malarstwem.
    Natomiast wiem, że np. Eckhart Tolle, zanim doznał oświecenia miał przeogromne problemy w swoim życiu: cierpiał na skrajną formę depresji, miał myśli samobójcze, brak chęci do życia etc. I to właśnie dzięki temu cierpieniu pewnego dnia doznał olśnienia, gdy jego prawdziwa tożsamość "odłączyła się" od tego całego cierpienia, które generuje umysł.

    Zdecydowana większość cierpienia, jakie człowiek doświadcza jest generowana przez umysł. Osoby oświecone natomiast nie identyfikują się dalej ze swoim umysłem, nie utożsamiają ze swoim ego. Dlatego też niezależnie od warunków zewnętrznych ich wewnętrzny spokój oraz pokój nie może zostać naruszony. To tak, jak np. powiem Ci o osobie, której nie znasz i jej problemach - nie naruszy to Twojego wewnętrznego spokoju, gdyż nie jesteś tą osobą, nie identyfikujesz się z nią. I właśnie tym jest oświecenie, na ile ja to pojmuję. Właśnie "stanem bez ego", poza utożsamianiem się z nim. Jak to ładnie powiedział Eckhart: "Bądź wdzięczny, że Twoje cierpienie doprowadziło cię do uświadomienia sobie: nie potrzebuję już więcej cierpieć.". :)
    To jest zdecydowanie bardziej skomplikowane, Freud, Maslov, Jung, Zimbardo czy Amen zahaczyli na swój sposób o tematy psychologii traumy, rozwoju człowieka, warunkowania, "borderline psychology" czy neurologii, to co wiadomo to to że ludzie poddani pewnym wyjątkowym czynnikom zewnętrznym mogą rozwinąć "niecodzienne", a ewolucyjnie poprawne, cechy, graniczące z szaleństwem uznawanym przez ludzi "normalnych" za "geniusz". Wystarczy sobie przypomnieć religijnych wieszczy którzy swoim słowem poruszyli tłumy ku zbrodni, krzywdzie, morderstwu czy samobójstwie, ale nie tylko o religię to zahacza, wystarczy sobie przypomnieć jak Hitler poruszał tłumy swoimi przemówieniami, czym się różni Twój idol Tolle od tych mówców? Nie myśl w kategoriach słów, ale w szerszych kategoriach cech.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Jak pisałem, jest to miłość bardziej zbliżona do miłości bezwarunkowej, niż np. miłość romantyczna, jednak dalej nią nie jest. Warunkiem jest bliska relacja rodzinna.
    Co nie zmienia faktu, że w rodzinie mogą być istoty bardzo bliskie sobie, które celowo wybrały inkarnacje, jako bliscy członkowie rodziny, by np. być ze sobą razem, przepracować wspólnie jakąś karmę etc.
    Więc inkarnacja i reinkarnacja podlega tym samym zasadom co czakry i aura, typowe... Podpowiem, psychologia ewolucyjna, neurologia, mechanizm przetrwania.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Tutaj się z Tobą nie zgodzę. Nie widzę żadnych przesłanek, dla których można by uznać, iż w świecie duchowym istniałoby zło. Zło (w znaczeniu relatywnym, gdyż z punktu widzenia Absolutu nie istnieje dobro i zło jako takie - istnieje doświadczenia) wynika z ludzkiej natury, a dokładniej z nieświadomości.
    Poza tym sama rzeczywistość bywa często zła sama w sobie. Jeden z najważniejszych dewów w hinduizmie - Śiva (pisany też: Shiva) - symbolizujący unicestwiający oraz odnawiający aspekt boskości - w swojej symbolice zawsze trzyma trójząb. Trójząb ów symolizuje trzy niszczące aspekty fizycznego świata: 1. inni ludzie oraz istoty (zwierzęta, rośliny, istoty niematerialne), 2. Twój własny umysł, Twoje własne ego, niszczące emocje, własne niszczące skłonności, 3. wypadki, przypadki, niszczące siły natury. Sam trójząb jest symbolem niszczenia iluzji (którą jest ten materialny świat), a więc pokonania tym samym tego, fizycznego świata (mającym atrybuty trzech "niszczących" zębów), czyli innymi słowy: oświecenia. Są to cechy występujące tylko w fizycznym świecie (oraz światach niematerialnych przypisanych fizyczności: jak plan astralny, plan eteryczny). Dualność - czyli niszczenie i odnawianie. Raz jest dobrze, raz jest źle, raz jesteśmy szczęśliwy, a drugi raz jedna z niszczących sił, które symbolizuje trójząb Śivy daje nam znać, kłując nas, abyśmy nie zapomnieli, gdzie jesteśmy i gdzie nasze miejsce. :P W świecie duchowym natomiast owe siły ciągłego "niszczenia nas", że tak to ujmę, nie występują.
    To z tym złem i nieświadomością brzmi jak jakiś fragment kazania z KK, istnieje coś takiego jak "inteligencja zła", jawne i ignorowane zło, uzasadnianie lub usprawiedliwianie zła. Poza tym dzięki za wykład z filozofii historii religii jak by był wykładem jak wypełniać pustą przestrzeń pustym słowem.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Od kiedy to Lucyfer jest istotą światła? Lucyfer, to jeden z upadłych aniołów, innymi słowy jest to demon (istota negatywna, zdecydowanie nienależąca do świata).
    Owszem, łacińskie znaczenie imienia Lucyfer faktycznie znaczy "niosący światło", niemniej wedle filozofii chrześcijańskiej jest to upadła istota.
    Istnieje swojego rodzaju niewygodna teoria odnośnie powodów dla których Lucyfer stał się kim się stał, była o tym wzmianka w księdze Hioba, może znajdziesz odpowiednie tłumaczenie.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Choć oczywiście zależy jak rozumiesz pojęcie "istota światła".. Dla mnie istotą światła jest to istota znajdująca się w planach "powyżej" ziemskiego, fizycznego, czyli w wymiarach duchowych (czyli powyżej planu mentalnego: plan przyczynowy i wyższe). Istotami światła, są chrześcijańskie anioły, archaniołowie, święci (ci faktycznie oświeceni), sam Jezus, czy hinduskie dewy (w pierwotnie dewa oznacza: "świetlisty", "jaśniejący", "oświecony"), w buddyzmie jest mowa o różnego rodzaju Buddach (budda również znaczy "oświecony", "przebudzony"). W każdym razie, jak zwał tak zwał - chodzi o istoty, będące - z naszej perspektywy - oświecone, będące emanacjami boskości, różniące się pewnymi subtelnościami, czy rodzajami emanacji konkretnych energii, jakie niesie za sobą Absolut.
    Więc świat duchowy jest "powyżej" ziemskiego? Istnieją jeszcze jakieś "plany przyczynowe i wyższe"? Może ktoś udał się tam na wakacje i ma jakieś zdjęcia lub upominki dla turystów?

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Demony natomiast przebywają w wymiarach niższych, niż nasz (tzw. niższy astral, tożsamy w pewnym sensie z chrześcijańskim piekłem). Słowo demon w hinduizmie (a dokładnie w sanskrycie) znaczy "poślubiony umysłowi" De - "poślubić, ślubować", mon - "umysł". Demony stanowią jakoby odwrotny biegun, czyli to wszystko, co jest odwrotnością tego, do czego dążyć chce i do czego chce coraz bardziej zbliżać się dana istota w jej dążeniu do oświecenia (czyli "zerwaniem" ze swoim umysłem). "Wolność", "oświecenie", "świętość" - jest to stan wyjścia poza swój umysł, a więc "pokonanie demonów" będących aspektami przywiązań do umysłu.
    Piekło z Biblii opisywało slumsy obok Jerozolimy, zlookaj National Geographic aniżeli Telewizję Trwam. Poza tym, nadal ignorujesz drugą stronę medalu... Może to ogarniesz jak przeczytasz księgę Hioba.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Cóż, mi parę doświadczeń z poprzednich żyć udało się "wydobyć" (nie będę już wnikać jakie metody stosowałem). Nie wiem na ile przyczyniło się to do mojego rozwoju duchowego, natomiast jedno jest pewne - to miłe uczucie, zobaczyć siebie, jako inną osobowość, inną osobę, w innych warunkach, a jednak ze świadomością "wow, to przecież jestem ja". :) Tym bardziej, gdy przywoła się jakieś miłe doświadczenie. :) Niemniej jednak na dłuższą metę nie zrobiły one na mnie większego wrażenia, aczkolwiek na pewno na jakiś czas sprawiły trochę radości. :)
    Aura, czakry, reinkarnacja, Absolut, plany przyczynowe i wyższe, demony, anioły, poprzednie wcielenia... Ogarnij się i zrób sobie rachunek sumienia ile prawdy, ile pseudo prawdy, ile wygodnej ignorancji a ile jawnej ignorancji przejawiasz.

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Tak, niestety, albo i stety - aby doznać oświecenia dusza musi poznać i dogłębnie doświadczyć wszelkich aspektów siebie, a więc nie tylko tych dobrych zdarzeń w życiu, jak także i tego cierpienia. Zresztą zasada jest taka, że doświadczając dobra - wcześniej czy później doświadczymy jego odwrotności. Mówi o tym karma oraz zasada dualności rzeczywistości fizycznej - którą osobiście uznaję. :)
    Do puli dochodzi teraz dusza... Człowieku, naprawdę nie potrafisz czytać między wierszami tekstów religijnych? Coś tam wiesz z KK, Hinduizmu i Buddyzmu, ale nawet po tym jak przeczytasz księgę Hioba pewnie będziesz musiał doświadczyć psychonautyki aby zrobić kilka kroków do tyłu i ogarnąć wszystkie te tematy, poznaj sens dla którego to co się dzieje się dzieje, bo ani teksty z Hinduizmu, ani Biblia ani teksty Buddhy nie pomogą Tobie w oświeceniu jeżeli nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i czytać między wierszami. Chyba że wystarczy Tobie taki popularny obraz oświecenia które prezentuje Osho czy Tolle.

    Istnieje pewna anegdota, gdzie to młody łowca trenuje łucznictwo, taki gorliwy by nauczyć się jak strzelać z łuku aby móc polować, aby móc stać się członkiem elitarnej grupy łowców, aby stać się osobą wyjątkową, jednak jego trening przebiega dokładnie tak samo jak u wszystkich innych, ma łuk, ale nie ma strzał... Zadaniem jest strzelanie z łuku bez strzał od świtu do zmierzchu, cały czas robiąc to z powietrzem, po kilku dniach lub tygodniach gorliwość opada, po miesiącach niektórzy odpadają zniechęceni, inni bezmyślnie wykonują te ruchy dzień po dniu przez lata... W tej anegdocie, łowcą zostaje ta osoba która zaakceptowała swoją pozycję i która odłożyła strzały na bok kiedy je w końcu dostała, trenując bez strzał, zabierając strzały dopiero na polowanie.

    Teraz czas na zakończenie, arkenas - wystarczy tyle. - Cornelia.

    Pozdrawiam,
    Auegamma
    Ostatnio edytowane przez Czarownica ; 07-09-2014 o 16:04 Powód: ogarnijcie się.

  4. #44
    Samopoznanie Awatar arkenas
    Dołączył
    21-09-2013
    Posty
    270
    Podziękował/a
    18
    Podziękowano 33 razy
    Siła reputacji
    25190737

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Auegamma
    Aura, czakry, reinkarnacja, Absolut, plany przyczynowe i wyższe, demony, anioły, poprzednie wcielenia... Ogarnij się i zrób sobie rachunek sumienia ile prawdy, ile pseudo prawdy, ile wygodnej ignorancji a ile jawnej ignorancji przejawiasz.
    (...)
    Więc świat duchowy jest "powyżej" ziemskiego? Istnieją jeszcze jakieś "plany przyczynowe i wyższe"? Może ktoś udał się tam na wakacje i ma jakieś zdjęcia lub upominki dla turystów?
    (...)
    Więc czakry w ogóle istnieją? Czy przyjmujesz że istnieją na podstawie wygodnych "dowodów"?
    Auegamma, skoro jesteś takim zaciętym racjonalistą i nie wierzysz w istnienie czakr, reinkarnacji, aniołów, demonów, Boga, czy innych planów istnienia, niż materialny, to co robisz na forum ezoterycznym?
    Wyśmiewasz się z rzeczy, negujesz rzeczy, które stanowią kilka osobnych działów na tym forum. Co jest z tobą nie tak? Jak widać wyraźnie, to Ty masz ewidentny problem z ogarem. ^^

    Osoby, które się tutaj wypowiadają wierzą w tego typu rzeczy. Do tego nie wiem co z Tobą nie tak, skoro nie widzisz, iż inni o tym samym piszą, a postanowiłeś sobie zrobić ze mnie "wielki cel", to Twój problem.
    Ostatnio edytowane przez Czarownica ; 07-09-2014 o 16:06 Powód: ogarnijcie się obydwoje, bo to ja później muszę czytać te przydługawe posty w raportach.
    Jedna z nielicznych w Polsce regresja hipnotyczna do życia między życiami oraz do poprzednich wcieleń. Inspirowana metodą Michaela Newtona z dodanymi nowymi elementami. Jak również progresja do przyszłości i przyszłych wcieleń.

  5. #45

    Dołączył
    08-03-2013
    Posty
    101
    Podziękował/a
    11
    Podziękowano 21 razy
    Siła reputacji
    7530

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez arkenas Zobacz posta
    Od kiedy to Lucyfer jest istotą światła? Lucyfer, to jeden z upadłych aniołów, innymi słowy jest to demon (istota negatywna, zdecydowanie nienależąca do świata).
    Owszem, łacińskie znaczenie imienia Lucyfer faktycznie znaczy "niosący światło", niemniej wedle filozofii chrześcijańskiej jest to upadła istota.

    Choć oczywiście zależy jak rozumiesz pojęcie "istota światła".. Dla mnie istotą światła jest to istota znajdująca się w planach "powyżej" ziemskiego, fizycznego, czyli w wymiarach duchowych (czyli powyżej planu mentalnego: plan przyczynowy i wyższe). Istotami światła, są chrześcijańskie anioły, archaniołowie, święci (ci faktycznie oświeceni), sam Jezus, czy hinduskie dewy (w pierwotnie dewa oznacza: "świetlisty", "jaśniejący", "oświecony"), w buddyzmie jest mowa o różnego rodzaju Buddach (budda również znaczy "oświecony", "przebudzony"). W każdym razie, jak zwał tak zwał - chodzi o istoty, będące - z naszej perspektywy - oświecone, będące emanacjami boskości, różniące się pewnymi subtelnościami, czy rodzajami emanacji konkretnych energii, jakie niesie za sobą Absolut.

    Demony natomiast przebywają w wymiarach niższych, niż nasz (tzw. niższy astral, tożsamy w pewnym sensie z chrześcijańskim piekłem). Słowo demon w hinduizmie (a dokładnie w sanskrycie) znaczy "poślubiony umysłowi" De - "poślubić, ślubować", mon - "umysł". Demony stanowią jakoby odwrotny biegun, czyli to wszystko, co jest odwrotnością tego, do czego dążyć chce i do czego chce coraz bardziej zbliżać się dana istota w jej dążeniu do oświecenia (czyli "zerwaniem" ze swoim umysłem). "Wolność", "oświecenie", "świętość" - jest to stan wyjścia poza swój umysł, a więc "pokonanie demonów" będących aspektami przywiązań do umysłu.
    Na razie ustosunkuję się do postaci Lucyfera.
    Wiem, że jest istotą niepopularną, a nawet przeklętą przez wielu.
    Lecz nie bez powodu Lucyfer to Niosący Światło.

    Otóż wszyscy kochamy Jezusa, Buddę. Wiadomo, łagodzą nasze cierpienie, leczą serca.
    Tymczasem Lucyfer jest Mistrzem zła. To on uczestniczy w naszych doświadczeniach cierpienia. On jest ich głównym konstruktorem.
    Jest w każdym wymiarze, tak samo jak Jezus. I poprzez cierpienie uczestniczy w rozwoju wszelkich cywilizacji, nie tylko na Ziemi. W całym wielowymiarowym Wszechświecie i jeszcze dalej…
    A bez cierpienia, nie ma oświecenia…
    Budda jako syn króla żył w ziemskim raju i dopiero gdy z niego uciekł zaczął dostrzegać wielobarwność życia. Dojrzał, odczuł cierpienie i to go uwolniło.
    Ekchart Tolle również żył w cierpieniu.
    Bez cierpienia nie ma oświecenia…

    A kto im w tym pomógł – Lucyfer i istoty z nim związane. Cała armia.

    Wiem, że taki pogląd może być kontrowersyjny, ale nie wierzę, że osoby oświecone pogardzają Lucyferem. To jest Istota Światła, powołana przez tę samą Energię, która powołała Jezusa.
    Został potępiony przez ziemskie religie, bo poniekąd musiało tak być.
    Jako cywilizacja nie dorośliśmy do tego, by uznać jego zasługi w oświecaniu nas. Walczymy z cierpieniem czyli walczymy z Lucyferem i istotami mu podległymi – choćby przez odrzucanie ich. To są nasi wrogowie. I nikt nie chce przyznać, że ten wróg jest prawdopodobnie przyjacielem i spełnia tylko swoje zadanie duchowe, do którego został powołany. Bardzo gorliwie.
    Bez niego nie byłoby nauki, rozwoju, oświecenia. Patrz Budda.

    PS
    Chętnie bym pojechał na Mooji’go ;)
    Sorki za off top ale te wszystkie tematy łączą się ze sobą, tak jak nasze życie materialne z duchowym są ze sobą zespolone – bo nie ma dualności. Wszystko jest połączone – jest Jednym.
    Pozdrawiam
    :)

  6. #46
    Samopoznanie Awatar arkenas
    Dołączył
    21-09-2013
    Posty
    270
    Podziękował/a
    18
    Podziękowano 33 razy
    Siła reputacji
    25190737

    Domyślnie

    Właściwie określenie "potępienie" jest stosowane przez religię chrześcijańską i z tej właśnie tradycji zresztą wywodzi się Lucyfer. Natomiast tekst o Lucyferze jako o bracie Jezusa wywodzi się z antropozofii. Wedle chrześcijaństwa natomiast - to po prostu jeden z upadłych aniołów.

    Faktycznie - jest kontrowersyjny. :]

    Myślę, że inaczej stosujemy termin "istota światła". Ja stosuję termin "istota światła" w odniesieniu do istot, które reprezentują światło Boga, Absolutu (czy bogów, aniołów, dewów).


    Jasne, aby się oświecić potrzebne jest również cierpienie. Oczywiście nie tylko cierpienie jest do tego potrzebne. :) Ale właśnie doświadczanie dualności świata fizycznego. Radości przeplatają się z cierpieniem, up'sy, z down'ami, pros'y z cons'ami etc.


    PS: A na spotkanie z Mooji'm z chęcią się wybiorę. :) I fakt - łączą się.

    Pozdrawiam również. :)
    Ostatnio edytowane przez arkenas ; 08-09-2014 o 20:37
    Jedna z nielicznych w Polsce regresja hipnotyczna do życia między życiami oraz do poprzednich wcieleń. Inspirowana metodą Michaela Newtona z dodanymi nowymi elementami. Jak również progresja do przyszłości i przyszłych wcieleń.

  7. #47
    Awatar Fahriye Asu
    Dołączył
    14-11-2016
    Posty
    51
    Podziękował/a
    54
    Podziękowano 13 razy
    Siła reputacji
    5368710

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Soleil Zobacz posta
    Witam wszystkich :-)
    Poruszyłam ten temat, ponieważ przejrzałam forum i nie znalazłam niczego konkretnego, a bardzo chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej niż to, co wyszukuje mi Google.
    Co myślicie na temat bliźniaczych płomieni (inaczej - bliźniaczych dusz)? Podobno są to 2 połówki tej samej istoty, duszy, rozdzielone "dawno temu". Przybywają w kolejnych inkarnacjach jako 2 odrębne osoby i... No właśnie, i co dalej? Następuje nieuchronne spotkanie i wielka miłość, mają jakąś misję do spełnienia, czy też w ogóle mają problem z odnalezieniem się?
    Na tej stronce jest co nieco napisane:
    Jeśli ktoś ma jakąś opinię lub konkretne informacje, zapraszam do dyskusji :-)
    Dla mnie bzdura jeśli chodzi o "2 połówki tej samej istoty, duszy, rozdzielone dawno temu". Dusza jest nierozdzielna, jak sobie wyobrażasz duszę "przerąbaną na pół"? Rozdzielenie, jedyne jakie istniej, to te od Jedności, ale w żadnej tradycji nie ma, że indywidualna już dusza dalej się dzieli, to nie drożdże.

    PS. coś o tym było na numerologii chyba.
    Ostatnio edytowane przez Fahriye Asu ; 07-01-2018 o 17:50
    Bromba likes this.

Strona 5 z 5 PierwszyPierwszy 12345

Podobne wątki

  1. Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 09-07-2011, 01:01
  2. Płomienie świec
    Przez Dodi Levante w dziale Archiwum snów
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 21-11-2010, 16:44
  3. Kolorowe płomienie
    Przez tomek23 w dziale Archiwum snów
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 17-05-2010, 09:53
  4. Komin, płomienie...
    Przez Kill Bill w dziale Archiwum snów
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-05-2010, 11:26
  5. Bliżniacze sny
    Przez Nika2468 w dziale Archiwum snów
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 28-03-2008, 19:20

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265