Dobry wieczór, od jakiegoś czasu gdy jestem w stanie, że tak się wyrażę - bezmyślności, tzn. gdy sobie jadę tramwajem, albo zagapię się przez okno, zaczyna się dziać coś dziwnego, widzę postać, która jednocześnie jest mną. Postać spowita w jakiś szal czy chustę, siedząca po turecku pod bardzo wysokim jasnym murem na pustyni. Jest potwornie gorąco w tej hm... wizji, ale ja czuję się w tym ukropie strasznie dobrze. Słychać jakąś muzykę w tle nawet, a ja za każdym razem gdy wizja powraca zaczynam tak jakby myśleć przez tę postać. Stąd wrażenie, że ta postać to ja. Myślę o cenie jakiegoś owocu, którego nazwy nie potrafię nawet powtórzyć, albo że jakiś kupiec, którego imię jest tak trudne w wymowie, że jak staram się sobie już świadomie je odtworzyć to mi się zwoje mózgowe prostują. Ale generalnie, mimo takich prozaicznych owocowo kupcowych wstawek, jest w myślach tej postaci/mnie coś strasznie tajemniczego. Spotkało mnie to kilka razy i nie wiem co o tym myślec. Na początku to było strasznie ulotne. Do tego stopnia, że nawet nie zwracałam na to uwagi, ale ostatnio zaczęłam tak jakby zatrzymywać tę ulotną myśl czy tam wizję na dłużej. I strasznie za nią tęsknię gdy już się rozwieje. Co to może być. Dodam, że nigdy nie interesowałam się ezoteryką i tak przeglądając internet pod kątem psychologicznym, zaczęłam miec bowiem obawy czy nie mam jakiegoś rozdwojenia jaźni, chociaż pewnie mam, trafiłam na wasze forum i pomyślałam że nie zaszkodzi tu tego dziwactwa mojego opisać. Ciekawa jestem co Wy o tym myślicie. Pozdrawiam.