+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12
Pokaż wyniki od 11 do 19 z 19
Like Tree4Likes

Wątek: Bajki Terapeutyczne

  1. #11
    Vampirella
    Guest

    Domyślnie

    Marta Sieradzan "Przyjaciółki"

    ZASTOSOWANIE BAJKI wg jej autora:
    Bajka może zostać przeczytana przed snem, dziecku, które ma problem ze złością, daje upust nagromadzonym emocjom w postaci zachowań agresywnych, które ma młodsze rodzeństwo i konkuruje z nim o miłość rodzicielską.


    Zrobię dzisiaj na złość mamie,
    nie zjem kaszki na śniadanie
    I zabawek nie posprzątam,
    powędruję zła do kąta,
    A gdy mama zada pytanie:
    “Kochanie, co ze śniadaniem?”
    - Nic nie odpowiem na nie!
    Może nawet trzasnę drzwiami
    I odwrócę się plecami...
    - Przestań być taka uparta!
    Krzyczy młodsza siostra Marta.
    - Daj mi spokój, idź do mamy!
    - SKĄD MY TEN SCENARIUSZ ZNAMY?
    Obudziły się wnet lalki,
    A dziewczynki poszły w szranki.
    - JUŻ CZAS WKROCZYC DO AKCJI
    I TO ZMIENIĆ DO KOLACJI!
    - Idę się pobawić lalką,
    - MOŻE ZROB TO RAZEM Z MARTĄ?
    Ola się zrobiła blada
    - Marta słyszysz? Lalka gada!
    -Przestań znowu fantazjować,
    -A Ty przestań mnie strofować!
    - DZIEWCZYNKI, NIE CZAS NA KŁÓTNIE,
    Rzekła lala rezolutnie.
    -Ale to jest niemożliwe,
    Żeby lalki były żywe!
    -PRZYBYŁYŚMY NA CZAS KRÓTKI,
    BY ODEGNAĆ WASZE SMUTKI,
    PRĘDKO RAZEM TU SIADAJCIE
    I HISTORII POSŁUCHAJCIE:
    Były sobie raz dwie lale,
    Obie piękne, doskonałe,
    Ale każda z nich być chciała
    Ta jedyna, uwielbiana.
    A więc się kłóciły stale,
    Która z nich na piedestale,
    Którą Marta się wciąż bawi,
    Której Ola nie zostawi,
    Która włosy ma piękniejsze,
    Która suknie ma zdobniejsze...
    Tak od rana do wieczora,
    Lecz nadeszła kiedyś pora,
    Że ta nowsza się zgubiła:
    “Może półki pomyliła,
    kiedy wróci?” – myśli druga
    “Bez niej noc samotna, długa,
    za dnia nie ma z kim plotkować,
    z kim się czesać i malować...”
    Starsza lala posmutniała
    “Czyżby wrócić tu nie chciała?”
    Tak się bardzo tym stropiła,
    Poszukiwać wyruszyła.
    Nagle z tyłu, pośród ciszy
    Swej kompanki głosik słyszy:
    “Witaj Miła, już wróciłam,
    tak za Tobą się stęskniłam,
    wiesz, przepraszam za złe słowa
    może zaczniemy od nowa?”
    - “Mi się też przykrzyło samej,
    i też nie chcę żyć tak dalej!”
    Wtem się obie uściskały,
    Zgodę sobie obiecały.

    Oli kapie łza z policzka:
    - Tyś kochana ma siostrzyczka!,
    nie chcę sprawiać Ci przykrości,
    ani wzbudzać w mamie złości.
    Na co Marta: No to zgoda?
    -Oczywiście, moja Droga!
    - Pokażemy mamie lalki?
    - Nie uwierzy w takie bajki,
    - Niech to będzie między nami.
    MY SIĘ Z WAMI JUŻ ŻEGNAMY,
    ALE W SERCACH ZOSTANIEMY,
    A CZY WIECIE JAK SIĘ ZWIEMY..?
    (-Przyjaciółki)

  2. #12
    Vampirella
    Guest

    Domyślnie

    Celina Luty "Zaczarowana różą"

    ZASTOSOWANIE BAJKI wg jej autora:
    Bajka psychoterapeutyczna może pomóc dzieciom, których mamy poświęcają im za mało czasu, są zmęczone, przepracowane. Dziecko, słuchając bajki odnoszącej się do jego lęku przeżywa go powtórnie, rozumie swoją sytuację, odczuwa, że ten problem dotyczy też innych dzieci, akceptuje go i wówczas następuje katharsis - negatywne emocje przestają “dokuczać” dziecku, zostają odrzucone.
    Proponuję aby podczas wolnego czytania bajki, przeznaczonej dla dzieci w wieku 7-9, była włączona płyta z muzyką relaksacyjną lub klasyczną np. Beethovena.

    TREŚĆ BAJKI
    W ogródku Oli rosła niezwykle piękna żółta róża, z pomarańczowymi plamkami. Była duża, górowała nad innymi kwiatami. Miała bardzo przyjemny zapach. Ola często podchodziła do róży i wąchała ją. Uwielbiała ten zapach. Róża podobała się też mamie, babci, tacie. Wszyscy się nią zachwycali.
    Pewnego dnia mama Oli źle się czuła. Wróciła z pracy bardzo zmęczona. Powiedziała, że miała niezwykle trudny dzień. Rozmawiała z babcią. Siedziała smutna przy stole i piła herbatę, chyba ziołową. Nie chciała bawić się z Olą. Powiedziała nawet, że Ola jest już dużą dziewczynką, chodzi do trzeciej klasy i może pobawić się sama. Mama długo siedziała przy stole, a potem położyła się na kanapie. Ola postanowiła zrobić mamie niespodziankę.
    Znalazła w szufladzie nożyce. Postanowiła ściąć różę i dać ją mamie. Trudno było ściąć kwiat róży, żeby nie skaleczyć rączki kolcem, ale Ola nie chciała nikogo prosić o pomoc. Udało się! Oleńka nie dotykając rączką łodygi z kolcami ścięła kwiat. Następnie delikatnie wzięła do rączki łodyżkę tuż przy kwiatku, gdyż nie było tam kolców. Kwiat zaniosła do kuchni. Nalała zimnej wody do białego flakonu, ostrożnie włożyła różę. Znowu udało się nie dotknąć żadnego kolca. Ola widziała jak mama bardzo sprawnie i szybko usuwała kolce, ale Ola nie potrafiła tego zrobić. Mama jej powiedziała, żeby tego nie robiła, bo mogłaby skaleczyć rączkę.
    Oleńka zaniosła różę we flakonie do pokoju, w którym leżała mama. Powiedziała: - Mamusiu, bardzo cię kocham, nie chcę, żebyś była smutna, przyniosłam ci moją ulubioną różę, powąchaj ją, na pewno poczujesz się lepiej.
    Mama powąchała różę, uśmiechnęła się, posadziła Oleńkę na swoich kolanach, przytuliła mocno i poczuła się lepiej. Nie była już taka zmęczona.
    Oleńka, zapytała mamę: - Mamusiu, nie przykro ci, że róża nie rośnie już w ogrodzie? Nie gniewasz się, że ją ścięłam?
    - Nie – powiedziała mama - Róża niedługo zwiędnie. Zanim to nastąpi, w naszym domu będzie pełno pięknego, różanego zapachu.
    Po chwili dodała oglądając rączki Oli - cieszę się, że nie skaleczyłaś rączek kolcami, że jesteś taka ostrożna i samodzielna. Trzeba bardzo uważać, przy ścinaniu kwiatów, szczególnie róż, żeby się nie skaleczyć.
    Róża nie tylko pięknie pachniała, ale wyglądała też bardzo ładnie. Mijały dni, a róża nie więdła. Po tygodniu plamki zaczęły ciemnieć, nie były już pomarańczowe, ale zrobiły się czerwone. Było to bardzo dziwne, róża stała we flakonie już dwa tygodnie, ale wciąż była świeża i pachnąca. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego róża nie więdnie? Oleńka powiedziała:
    – To jest chyba zaczarowana róża. Ścięłam ją, kiedy mama bardzo źle cię czuła i dzięki róży poczuła się lepiej. Teraz róża nie więdnie, bo byłoby nam przykro, że musimy ją wyrzucić.
    Po kilku następnych dniach całe płatki róży były czerwone, nie było widać żadnych plamek. Wszyscy domownicy dziwili się, jak to się stało? Oleńka też nie mogła tego zrozumieć, była już prawie pewna tego, że to jest zaczarowana róża. Pomyślała, że skoro to jest zaczarowana róża, może poprosić o spełnienie swojego największego marzenia:
    - Kochana różyczko, bardzo Cię proszę, zaczaruj moją mamę. Chciałabym bardzo, żeby zawsze była szczęśliwa i uśmiechnięta.
    Kiedy Ola powiedziała te słowa, płatki róży rozchyliły się bardzo mocno, a po chwili stuliły się w pączek.
    Od tego dnia mama Oli była ciągle uśmiechnięta i zadowolona. Ola bardzo się z tego cieszyła. Kiedy mama wracała z pracy nie była zmęczona, ale radosna, uśmiechnięta, szczęśliwa. Chętnie bawiła się z Oleńką. Róża jeszcze kilka dni stała w wazonie. Codziennie miała świeżą wodę. Mama ją zmieniała. Ola opowiedziała mamie o tym, że poprosiła różę o spełnienie swojego marzenia, róża je spełniła. Zapytała: - Mamusiu jesteś szczęśliwa?
    Mama odpowiedziała: - Tak, córeczko, jestem bardzo szczęśliwa.
    - Może zasuszymy różę? – zapytała Ola.
    - Dobrze, możemy zasuszyć. Powiesimy ją przy oknie w twoim pokoju – powiedziała mama.
    Czerwona róża wisiała przy oknie w pokoju Oleńki. Zdarzało się, że mama była zmęczona, ale szybko ją to zmęczenie opuszczało. Mama często uśmiechała się i cieszyła.

  3. #13
    Vampirella
    Guest

    Domyślnie

    Celina Luty "Humorystyczna bajka o zabawnych świnkach, Bolku i Lolku"

    Zastosowanie bajki wg jej autora:
    Bajka psychoterapeutyczna poprawiająca nastrój.

    TREŚĆ BAJKI:
    W maleńkiej wsi Kleczkowo, w gospodarstwie Pana Łabędziowskiego mieszkały dwie świnki: Bolek i Lolek. Świnki były małe i ładne, miały jasnoróżową sierść i pomarańczowe ogonki. Ogonki świnkom pomalowała siedmioletnia Zosia, najmłodsza córka Pana Łabędziowskiego. Zosia bardzo lubiła kolor pomarańczowy.
    Świnki nie chciały, aby Zosia malowała ich ogonki, ale zgodziły się, gdyż Zosia wytłumaczyła im, że wezmą udział w konkursie “Najsympatyczniejsza świnka w województwie”. Przed wyjazdem na konkurs nałożyła świnkom różowe pelerynki w białe kropeczki. Świnki chętnie weszły na przyczepę traktorową i pojechały do pobliskiego miasta wraz z Zosią i jej tatą.
    Konkurencja była duża, ale ukochane świnki Zosi wyglądały bardzo zabawnie i zajęły pierwsze miejsce w konkursie świnek – bliźniąt. Bardzo podobały się publiczności i wieczorem, po podliczeniu głosów oddanych przez publiczność okazało się, że świnki zdobyły niezwykle ważną nagrodę konkursu “Najsympatyczniejsza świnka w województwie”- nagrodę publiczności. Świnki otrzymały bambusowe maty do leżenia, bardzo ładne korytka do karmy, preparaty mineralne i po dwa medale, które zawieszono im na szyjach.
    Zosia i jej tata byli bardzo szczęśliwi. Nagrody odbierała wraz ze świnkami Zosia i mówiła do mikrofonu: “Dziękuję bardzo w imieniu Bolka i Lolka”. Zosia miała ogromną tremę, ale była bardzo zadowolona z sukcesu swoich świnek. Dzięki pomysłowości Zosi świnki miały pomarańczowe ogonki i śmieszne pelerynki, które bardzo podobały się publiczności. Dzięki tacie świnki pojechały na konkurs i zostały nagrodzone.

  4. #14
    Vampirella
    Guest

    Domyślnie

    ”Bajka o pajączku” - odrzucenie dziecka przez grupę

    Mały pajączek ciężko zachorował. Wiele dni przeleżał w szpitalu. Często myślał o swoich kolegach, tęsknił za nimi. Marzył o wspólnych zabawach, rozmowach, nie mógł się doczekać, kiedy wróci do domu i wreszcie pójdzie do szkoły. No, jesteś prawie wyleczony - powiedział pewnego dnia doktor. - Musisz się tylko jak najszybciej nauczyć chodzić o kulach, bo twoje nóżki jeszcze są bardzo, ale to bardzo słabe. E - pomyślał sobie pajączek. - To nic wielkiego, nauczę się tego, a potem wrócę do domu, do szkoły i będę już zawsze z moimi kolegami. Wszystkie ćwiczenia wykonywał z wielką chęcią i energią, nieraz ścierał pot z czoła, przezwyciężał ból, ale się nie poddawał. Marzył o dniu, kiedy koledzy przyjmą go z powrotem do grupy. Opanował doskonale sztukę chodzenia o kulach, potrafił nawet chodzić sam, podpierając się jedną kulą. To był wielki sukces, cieszył się i lekarz, i pielęgniarki, i rodzice, a pajączek byt wprost szczęśliwy, nie mógł się tylko doczekać, kiedy pójdzie do szkoły. Nareszcie nastąpił ten długo oczekiwany dzień. Rodzice podwieźli go pod budynek, a dalej szedł sam, podpierając się kulą. Serce rozpierała mu radość, że już za chwilę będzie razem z kolegami. Wszedł do klasy i... Najpierw zaległa cisza, a potem posypały się wyzwiska: kulas, kuternoga, niezgrabek - i śmiech, wytykanie palcami. Pajączek zagryzł zęby z bólu, płakał w środku, ale na twarzy nie pojawiła się żadna łza. Doszedł do ławki, usiadł. Jeszcze nigdy nie czul się taki smutny, bez sit, zmęczony. Od tej pory w szkole stał zawsze na uboczu, nie bawił się z innymi. Po szkole spędzał czas w mieszkaniu, nie wychodził na podwórko. Minęło kilka tygodni. Nauczycielka - pani Pajęczyca - poinformowała uczniów, że odbędzie się w szkole wielki konkurs, rywalizacja między klasami na najpiękniejszą pracę, jaką tylko potrafią wykonać pajączki. Co to za konkurs, co to za zadanie? - pytały bardzo zaciekawione. A co pajączki potrafią robić najlepiej? - spytała pani. Oczywiście pajęczynę! – chórem odkrzyknęła klasa. Tak, zgadłyście - potwierdziła nauczycielka. - Jest to bardzo ważny konkurs dla pajączków, bardzo - powtórzyła. - Brać się do pracy, bo za tydzień rozstrzygnięcie - dodała. Przez cały tydzień pajączki zbierały się w grupki, dyskutowały, chwytały się za główki, bo każdy chciał zwyciężyć. Ostatniego dnia przyniosły swe prace i trwało niekończące się porównywanie. Tylko pracy naszego pajączka nikt nie oglądał. Miał ją zawiniętą w papier i tak ją oddał pani. Po godzinie pani Pajęczyca wpadła do klasy jak bomba i z radością obwieściła: Praca ucznia z naszej klasy zwyciężyła! Kto, kto jest tym szczęśliwcem - poruszeni pytają jedni przez drugich. Pani rozwinęła rulon i przed ich oczyma ukazała się cała utkana z promieni słońca sieć, mieniąca się wszystkimi kolorami tęczy. Jaka piękna, cudowna - szepcą. Ale, ale, proszę pani, to nie jest praca żadnego z nas - powiedzieli uczniowie, zawiedzeni. To jest pajęczynowa sieć naszego pajączka - powiedziała pani i podeszła do niego, całując go serdecznie. On, ten kuter... to niemożliwe - kiwały główkami. Tak pięknie tkać nie potrafi nikt - powiedziała pani. - Dzięki niemu nasza klasa wygrała konkurs i w nagrodę pojedziemy do grot zobaczyć najstarsze sieci pajęcze. Hurra, hurra! - rozległy się gromkie krzyki. Rzucili się wszyscy na pajączka, gratulując mu i ściskając go. Od tej pory już nikt go nie przezywał, przeciwnie - wszyscy chcieli się z nim bawić i uczyć, byli dumni z jego umiejętności.

  5. #15
    Vampirella
    Guest

    Domyślnie

    ”Bajka o mróweczce” - niepowodzenia w nauce

    Mała mróweczka rozpoczęła naukę w klasie pierwszej. Od samego początku nie mogła sobie poradzić z zadaniami, jakie mają mrówki w szkole. Uczą się podnosić, a potem transportować różne rzeczy. Nauka jest ciężka, codziennie noszą na swych grzbietach patyki, listeczki, gałązki, poziomki, jagody, a także uczą się, jak je pakować, by się nie zniszczyły. Mrówka była bardzo pracowita, bardzo chciała otrzymywać dobre oceny, ale co z tego - była bardzo malutka, taka tyciu, tyciusieńka i nie mogła udźwignąć tych wszystkich ciężarów. Inne silniejsze i większe dobrze sobie radziły, tylko ona zawsze zostawała w tyle. Mrówki przezywały ją, wyśmiewały się z niej. Bardzo się tym martwiła, chodziła zasmucona. Bała się lekcji i tego, że nie udźwignie zadanego ciężaru i dostanie znowu jedynkę. Najchętniej by w ogóle nie chodziła do szkoły. Wstydziła się złych stopni i tego, że jest taka słaba. Koleżanki mrówki niechętnie się z nią bawiły, nawet nie chciały z nią siedzieć w jednej ławce. Mijały dni. Pewnego razu przyjechała do szkoły komisja, każda mrówka została zmierzona, zważona. Najdłużej badano małą mrówkę; członkowie komisji oglądali ją, kręcili głowami, potem długo się naradzali, aż w końcu orzekli, że niektóre mrówki są za małe i muszą chodzić do szkół dla liliputów. One przecież już niedużo urosną, a w starszych klasach dojdą nowe przedmioty i ciężary będą jeszcze większe. Mrówki te przecież będą robotnicami. Postanowiono, że mała przejdzie do specjalnej szkoły, gdzie też jest nauka, tylko ciężary troszkę mniejsze, takie, które bez trudności udźwignie. Ona idzie do szkoły specjalnej dla liliputów! - wyśmiewały się inne mrówki. No to co z tego? - spytała pani Mrówa, nauczycielka. Nie umiały odpowiedzieć, ale dalej się wyśmiewały, zwracając uwagę, czy pani nie słyszy. Pójdę do innej szkoły - zadecydowała mróweczka - bo tutaj, jak widzę, mnie nie lubią. Jak pomyślała, tak zrobiła. Nowa szkoła od razu jej się spodobała, była taka sama jak poprzednia, a jednak inna, ciężary do ćwiczeń były mniejsze, a i koledzy milsi. Już po kilku dniach mróweczka miała szóstki i piątki w dzienniczku. Znalazła tam przyjaciółki, takie same jak ona - małe mróweczki. Bardzo lubiła chodzić do tej szkoły, było jej tylko przykro, gdy spotykała kolegów z poprzedniej, którzy dalej się z niej śmiali, pokazywali palcami i przezywali.

    Pewnego dnia przez las szedł groźny wielkolud, wymachiwał kijem na wszystkie strony i niszczył wszystko, co było na jego drodze. Natknął się na mrowisko i kijem zaczął wiercić w nim dziury. Ziemia zadrżała, zaczęty walić się w mrowisku domy, szkoły, wszystkie mrówki z przerażeniem patrzyły, jak ich praca jest niszczona. Trzeba się było bronić, więc solidarnie wszystkie razem zaatakowały intruza. Pogryziony, jak niepyszny uciekł, gdzie pieprz rośnie. Ucieszone mrówki wróciły do mrowiska. Okazało się po chwili, że wiele domów i ulic zostało zniszczonych, a także cenne przedmioty, między innymi malutka złota korona królowej. Lament wielki zapanował w mrowisku. Przecież królowa nie może rządzić bez korony! Rozpoczęły się poszukiwania. Korony jednak jak nie było, tak nie było. Wszystkie tunele, poza jednym, zostały sprawdzone. Do tego ostatniego nikt nie mógł wejść. Tunel wił się głęboko w ziemi, był bardzo wąski, ciemny, niebezpieczny. Mógł w każdej chwili się zawalić i pogrzebać na zawsze śmiałka. Nikt więc nie próbował tam wejść. Tylko mata mróweczka zdecydowała się na ten odważny krok. I po chwili już wąskim korytarzem schodziła niżej i niżej. Dookoła byt mrok, czuła wilgotną ziemię. Wolno sprawdzała każdy odcinek drogi. Niczego poza ciemnością tam nie było. Jednak się nie zniechęcała, schodziła coraz głębiej. Zatrzymała się na chwilę, by otrzeć pot z czoła, i wtedy zobaczyła, że coś połyskuje. Pochyliła się. Znalazła koronę. Ucieszona wracała jak na skrzydłach. Wszyscy ją podziwiali. To przecież dzięki jej odwadze królowa mogła z powrotem rządzić mrowiskiem, mrówki chodzić do szkoły, a robotnice pracować. Jesteś niezwykle dzielna - powiedziała królowa, wręczając jej order odwagi. Gratulacjom, uściskom nie było końca. A ci, którzy kiedyś się z niej wyśmiewali, teraz wstydzili się tego okropnie. Bo nie jest ważne, czy się jest dużym, czy małym; czy nosi się duże, czy małe ciężary. A co jest ważne?

  6. #16
    Vampirella
    Guest

    Domyślnie

    ”Bajka o wróbelku” - lęk przed szkołą

    Mama prowadziła małego wróbelka do szkoły. Szedł tam dzisiaj pierwszy raz. Czego ja się będę uczył? - zastanawiał się. Wszystkie- co przyda ci się w życiu - odpowiedziała tajemniczo mama, ale on tylko pokręcił łebkiem, bo w dalszym ciągu nic nie rozumiał. O, już jesteśmy - powiedziała mama, gdy stanęli pod wielkim dębem, naokoło którego było już wiele mam ze swoimi pociechami. Panował gwar nie do opisania. Nagle pojawiła się wielka pani Wróbel, nauczycielka w okularach na dziobie, i powiedziała donośnym głosem: Witam wszystkich nowych uczniów na pierwszej lekcji nauki fruwania! Zwracając się do mam, dodała: Dzisiaj wasze pociechy już samodzielnie przylecą do domu, nie potrzebujecie po nie przychodzić. A teraz proszę mnie zostawić z dziećmi, bo chcę rozpocząć lekcję. Rozległo się ciche klap, klap, klap. To dźwięk, jaki wydają dzioby, gdy dotykają się przy pożegnaniu. Po chwili mamy wróbelków odleciały. Nauczycielka podchodziła do każdego z uczniów i pomagała mu się dostać na gałązkę dębu. Kiedy ostatni już był na drzewie, pani powiedziała: - Proszę położyć się na brzuszku wygodnie, o tak, jak najwygodniej. Rozkładamy szeroko skrzydełka, oddychamy wolno, spokojnie. Przywieramy całym ciałem co drzewa. Czujemy zapach kory, miły powiew wiatru, odpoczywamy. Oddychamy miarowo i spokojnie. Wyobraźcie sobie, małe wróbelki, że powiew wiatru mógłby was unieść w powietrze tak, jak unosi liście. Czujecie się wspaniale. Proszę lekko poruszać skrzydełkami, raz, dwa, wolniutko, a teraz troszkę szybciej, raz, dwa... Skrzydełka małego wróbelka jak skrzydła latawca lekko poruszały się. Odpychamy się nóżkami od gałązki i płyniemy w powietrzu, płyniemy razem. - Nasz wróbelek poczuł, że skrzydła same go unoszą. Obok niego, z boku i z tyłu, i nad nim fruwały inne wróbelki. Poruszał lekko skrzydłami i wzbijał się w górę, w błękit nieba. Czuł się tak lekko i swobodnie, było mu tak przyjemnie! Popatrzył w dół, wznosił się nad zielonymi koronami drzew. Dookoła rozciągał się piękny park. Nie spiesząc się, w ślad za nauczycielką leciał w górę, do słońca. Ciepłe słoneczko wychyliło się zza chmurki i ciekawie spoglądało na wróbelki. Posłało promyczek, który ciepłym dotykiem przyjemnie go pogłaskał. Wróbelek wznosił się w górę, wyżej i wyżej. Czuł się lekko i swobodnie. Teraz przelatywał nad łączką, zatoczył koło, jedno, drugie i wolniutko sfruwał w dół. Był nad małym strumyczkiem, przy brzegu, którego wygrzewał się na słoneczku zajączek. Sfrunął jeszcze niżej, nad samą taflę wody, zobaczył kolorowe rybki, jak wolno płynęły z nurtem, usłyszał, jak kumkają żabki: kum, kum, rozmawiając między sobą. Poczuł zapach łąki, kwiatów. Wciągał głęboko ten zapach w siebie. Sfrunął nad brzeg strumyka, usiadł na małym kamyczku, nachylił się i napił wody. Była zimna i orzeźwiająca. Posłuchał szemrzącego strumyka. Odpoczywał. Wiatr lekko muskał mu piórka. Postanowił zamoczyć łapki, wszedł do wody, popryskał się nią troszeczkę, jak to wróbelki mają w zwyczaju. Otrząsnął się i tysiące kropelek spadło na spragnione wody roślinki. Zrobił to raz i drugi, pokropił wszystkie kwiatki dookoła. Poczuł się rześko, czuł, że wstępuje w niego razem z tą zimną wodą energia. Nagle usłyszał głos nauczycielki: - Pora wracać! - Znowu rozpostarł skrzydła i z niezwykłą siłą wzniósł się wysoko, wysoko. Wzbijał się szybko, wznosił się jak samolot i krążył w powietrzu pełen sił i radości, że potrafi fruwać. Tak skończyła się pierwsza lekcja nauki fruwania w szkole dla wróbelków. Jeśli będziecie chcieli tam wrócić, to możemy to zrobić jutro i zobaczyć, czego jeszcze uczą się ptaszki w swojej szkole.
    Ostatnio edytowane przez Vampirella; 07-12-2011 o godzinie 15:08

  7. #17
    Vampirella
    Guest

    Domyślnie

    ”Bajka o kotku” - lęk przed nieznanym otoczeniem

    Mały kotek samotnie wracał ze szkoły. Ciągnął łapkę za łapką wolno, jakby ospale. Był smutny, nic go nie cieszyło, czuł się bardzo nieswojo. Niechętnie prychał na inne przechodzące obok zwierzątka. Nagle nadleciał malutki motylek i nad samym nosem kotka zrobił okrążenia, jedno, drugie, trzecie. Chyba mi się przygląda - pomyślał kotek i łapką próbował odgonić motylka. Ale ten wcale nie odlatywał, tylko krążył, krążył i jak samolot kreślił znaki w powietrzu. Kotek patrzył i patrzył, jak zaczarowany, w piękny lot motyla. A ten wzbił się wyżej, jakby chciał dolecieć do słońca, i nagle znikł mu z oczu za wysokim ogrodzeniem. Zaciekawiony kotek zbliżył się do płotu, wdrapał się po deskach i znalazł się w ogrodzie. Rozejrzał się dookoła. Było tam tak pięknie, rosły wysokie owocowe drzewa sięgające koronami do nieba, a małe krzaczki, jakby przy nich przycupnięte, trzymały się ich jak maminej spódnicy. Rosły też kolorowe kwiaty, które jak dywan pokrywały cały ogród. Kotek poczuł zapach ziemi, kwiatów, krzewów i drzew. Pociągnął mocno noskiem i zapach jak fala, jakby ramionami, objął go. Kotek położył się na trawie i oddychał miarowo, równo i spokojnie. Przetarł oczy, podłożył łapki pod głowę, wyciągnął całe ciałko, było mu bardzo wygodne. Leżał teraz i odpoczywał. Poczuł senność. Słonko wysyłało swe promyczki na ziemię, by pogłaskały każdy kwiatek, każdy listek i każdą roślinkę. Kotek poczuł przyjemny dotyk ciepłych promieni. Zamknął oczy. A promyczki jeden po drugim głaskały go, przyjemnie ogrzewając. Po chwili pojawił się delikatny wiaterek, który kołysał listki i gałęzie, jakby do snu. Pochylił się nad kotkiem i też go kołysał, trzymając w swoich ramionach. Kotek poczuł, jak wiaterek przesuwając się teraz po nim od głowy do łap, do pazurków samych, z wolna uwalnia go od smutków, i jeszcze raz, i jeszcze delikatnie przesuwając się od głowy w dół ciałka, zabiera z sobą całe niezadowolenie. Kotek poczuł się tak dobrze, poczuł się spokojny, jakby obmyty ze wszystkich swoich dużych i małych zmartwień. Otworzył wolno oczka i popatrzył na chmurki, które płynęły po niebie, nie spiesząc się, leniwie, nie przeganiając się, zgodnie. Płynęły i płynęły, a wiatr wolno je popychał. Kotkowi było tak dobrze. Nagle jedna mała kropelka spadła mu na nos. Co to? - zdziwił się. Rozejrzał się dookoła i zobaczył, jak kwiatki wyciągają swoje małe główki do kropli deszczu, zupełnie jak on pyszczek do miseczki z mlekiem. Usiadł na trawie. Przeciągnął się. Kropelki deszczu wolno, lecz miarowo spadały na spragnione roślinki. Wraz z tym delikatnym deszczem wróciła mu sita. Wstał, otrząsnął futerko, uśmiechnął się do siebie zadowolony. Pora iść do domu - pomyślał. Ale dziwną przeżyłem przygodę w tym ogrodzie, gdzie przyprowadził mnie motylek. Wrócę tu jeszcze - obiecał sobie - tu jest tak pięknie i spokojnie. Wyprężył się do skoku i jednym zamachem przeskoczył płot. Radośnie machając ogonem, wracał do domu.

  8. #18
    Vampirella
    Guest

    Domyślnie

    ”Bajka o pszczółce” - odkrywanie własnych talentów i możliwości

    Daleko stąd, daleko, w królestwie zwierząt, żyła pośród innych mała pszczółka. Tym się jednak różniła od innych pszczółek, które latały po łąkach i spijały słodki nektar z kwiatów, że zapragnęła zrobić wielką karierę, występować w telewizji, być na pierwszych stronach gazet. Marzyła o wielkiej sławie. Pewnego dnia powiedziała do mamy: Zostanę modelką. Mama najpierw się zdziwiła, a potem zaczęła tłumaczyć córeczce: Ależ kochanie, modelki mają takie długie nogi, są bardzo wysokie, a ty jesteś malutką pszczółką. Pszczółka nie chciała tego słuchać i nie czekając, aż mama skończy, odleciała czym prędzej do szkoły dla modelek. Właśnie zaczynały się zajęcia. Sarenki i łanie biegały po wybiegu, przytupywały kopytkami, kręciły ogonkami, a nal biedna pszczółeczka musiała uważać, by jej ktoś niechcący nie nadepnął. Na szczęście miała żądło i to ją uchroniło przed zadeptaniem. Nikt jednak nie zwracał na nią uwagi. Po kilku lekcjach sama stwierdziła, że to zajęcie nie dla niej. Zostanę piosenkarką, pomyślała, potrafię tak doskonale brzęczeć. Mamo - powiedziała - zmieniłam decyzję, zostanę piosenkarką. - Ależ ty nie potrafisz śpiewać! Nie znasz nut - mówiła bardzo zmartwiona mama. - Umiem za to pięknie brzęczeć - odparła pszczółka, wzruszyła lekceważąco ramionami i nie słuchając dłużej mamy, odleciała do radia. Pięknie brzęczę - powiedziała, wchodząc do studia. - Doskonale - odparł redaktor słowik. - Właśnie dzisiaj mamy konkurs młodych talentów, stań w kolejce i tutaj, na tej kartce napisz swój repertuar. - Repertuar... a co to takiego? - zdziwiła się. - Zapisz tutaj, o tu - pokazał pazurkiem - piosenki, jakie zaśpiewasz. - Mmmhhhhmmm - zamruczała niezadowolona pszczółka. I po chwili uzmysłowiła sobie, że nie zna żadnej piosenki, potrafi tylko brzęczeć. Słowiki wyśpiewywały trele morele, skowronki nuciły smętne pieśni, nawet wróbelki dzióbkiem wystukiwały rytm i zawzięcie powtarzały słowa piosenek. Tutaj nie cenią prawdziwych talentów, pomyślała. Tylko się skompromituję, nie docenią mnie. Czym prędzej odleciała do ula. A może zostać aktorką, najlepiej filmową? - zastanawiała się. - Tak, nadaję się do tego. Ale i tutaj okazało się, że liski, kreciki, a nawet niedźwiadki lepiej znają sztukę aktorską. Nasza pszczółeczka nie potrafiła zadeklamować wiersza czy zatańczyć. Może zostać stawnym sportowcem? Zajączki biegają szybciej, koniki wyżej skaczą. Nie, do tego też się nie nadaje. Co ja nieszczęśliwa mam robić, jaki zawód wybrać? – głośno lamentowała. Przyleciały inne pszczółeczki, usiadły dookoła i spytały: - Dlaczego nie chcesz zbierać miodu? Masz taki piękny ryjek, na pewno będziesz w tym znakomita. Chodź z nami. Poleciały na piękną łączkę i po pracowitym dniu mała pszczółeczka zebrała garnek słodkiego nektaru. - Jesteś w tym naprawdę wspaniała – pochwaliła mama. - Bardzo się cieszę, że moja córeczka jest takim dobrym zbieraczem. Pszczółeczka spojrzała z dumą na garnek pełen po brzegi i też się ucieszyła. Potem pomyślała: Do tego się właśnie nadaję, to potrafię robić dobrze. Zadarta łebek do góry bardzo z siebie dumna i razem z innymi poleciała do ula.

  9. #19
    nauczycielkaaa8880
    Guest

    Domyślnie Ankieta - Bajka terapeutyczna


+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12

Podobne wątki

  1. Bajki Słowiańskie
    Przez Vampirella w dziale Proza
    Odpowiedzi: 10
    Ostatni post / autor: 13-11-2011, 01:51
  2. Bajki Indonezyjskie
    Przez Vampirella w dziale Proza
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 30-10-2011, 12:06
  3. Bajki Mongolskie
    Przez Vampirella w dziale Proza
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 30-10-2011, 11:38
  4. Bajki Japońskie
    Przez Vampirella w dziale Proza
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 30-10-2011, 00:36
  5. Bajki chińskie
    Przez GraceKrist w dziale Legendy
    Odpowiedzi: 16
    Ostatni post / autor: 02-09-2009, 17:58

Tagi dla tego wątku

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Możesz zakładać nowe wątki
  • Możesz pisać wiadomości
  • Możesz dodawać załączniki
  • Możesz edytować swoje posty
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260