Czym jestem?
Niczym, pustką, otchłanią bezbrzeżną
Zamkniętą w czterech cegłach i oknem na świat
w które spoglądam by nabrać wiary
że nie jestem niczym
że nie jestem tylko istotą marną
niewartą
niczyjej uwagi
czym jestem?
jestem rozsypanymi klockami na podłodze
jestem puzzlami którymi ktoś już dawno przestał się bawić
nieułożonymi
bezużytecznymi
zapomnianymi
i trudnymi do ułożenia
pozostałam tylko ja
ja i taki mój mały świat
w którym się zamykam
a ja?
ja chcę mieć formę
kształt określony
chcę by ktoś pozbierał te puzzle z podłogi
by ułożył mnie w jedną logiczną całość
chcę być i wiedzieć ze jestem
chcę być pewna istnienia
istnienia które ma sens
chcę po prostu
po prostu kochać
a miłość?
czym ona jest?
jaka jest jej definicja?
"Miłość podstawową definicją jest pragnienie szczęścia
dla drugiej osoby (ewentualnie siebie bądź innego ważniejszego bytu).
Miłość często jest rozumiana jako dowolna ilość emocji
i doświadczeń zachodzących z powodu silnej więzi."
Źródło:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87

~*~

chcę...
poznać to z autopsji, a nie z definicji
ale miłość...
jej też trzeba się nauczyć
nie można czytać książek nie znając alfabetu
nie można chodzić póki nie odnajdzie się równowagi
każdy krok to upadek
ile razy można upadać? Kiedy nikt nie pozwala ci powstać?
ja chcę powstać
chcę zrobić chociaż trzy kroki
chcę poczuć
chcę nauczyć się miłości
ale czy to jest możliwe?
jestem sparaliżowana
moje nogi są bez czucia
nie czuje moich nóg
są chyba amputowane
nigdy nie zrobię żadnego kroku
nigdy nie nauczę się kochać
nie marzę już o miłości odwzajemnionej
to było by zbyt
nierealne
utopijne
zbyt
piękne


Chciałabym jedynie
by coś
już nie mówię że ktoś
Chciałabym jedynie
by coś
już nie mówię że ktoś...
by pogłaskał mnie po głowie
i tak po prostu powiedział:
"Kocham Cię"
by przytulił choć sekundę
by powiedział mi tak po prostu:
"bo Cię kocham
bo mówię ci to
dlatego
że Cię może trochę lubię"
mogłabym wtedy dalej żyć w obłudzie
upajając się słodkim smakiem naiwności
bo tylko ona jest szczera i prawdziwa w swym istnieniu
tylko ona nie potrzebuje miłości
potrafi żyć bez tego dając ci wrażenie, że jesteś szczęśliwa

~*~

- "Czego więc pragniesz głupia dziwko!?
masz wszystko a płaczesz?
nad czym?
nad sobą?
nade mną?
nad tą książką?
jesteś ****ą bez emocji, bez miłości, bez uczucia!
nie ma w tobie nic!
jesteś niczym!
za co mnie tak nienawidzisz!?
ja cię tak kocham a ty jak mi się odpłacasz!?
nie masz do mnie szacunku!
nie ma między nami nici porozumienia!
nie mamy ze sobą kontaktu!
idę, wychodzę, nie chce cie znać!!!"
(nienawidzę jej - pomyślała wychodząc z trzaskiem drzwi)

- i cóż to...
czego pragnę?
niczego.
pragnę by ten świat się skończył
bym poczuła ten rozkoszny smak śmierci
nieistnienia bezgranicznego
bym znikła
nie przeszkadzała
nikomu już
swoją osobą
ale to teraz
teraz jest źle
teraz pragnę końca świata
ubóstwiałabym i kochała
NIEISTNIENIE
a potem?
a jutro?
a jutro znów wszystko będzie dobrze
wiem to
obudzę się z rozczarowaniem, że przez sen nie umarłam
potem poleżę chwilę
ochłonę
może się uśmiechnę
i już nie będę płakać
nie mogę płakać
nikt nie może widzieć moich łez
bo jestem znowu silniejsza
bo jestem o nowy ból doświadczona
bo wiem, że miłość nie istnieje
bo nie rozumiem jej
nikt mnie nie nauczył
jak kochać ludzi
i znowu wiem
jestem od wczoraj bardziej odporna
bardziej zamknięta w sobie
bardziej niedostępna
nienawistna do świata
już nie kocham ludzi
nie kocham siebie
akceptuje tylko
a nawet tego nie jestem już pewna
za chwile
może jutro
za jakiś czas
wszystko znienawidzę
stanę się najgorszym typem człowieka
przez pragnienie miłości
której już nie będzie nigdy
stanę się odrazą istnienia
.
jestem dziś nieskładna
i cóż... nie dbam o to
jestem porozrzucana i rozsypana
nie ma formy ani składni
w rozumowaniu moim
i w piśmie brzydkim
i nikt nie możne tego zobaczyć
nie możne bo to tak... jakby zobaczył moje łzy
są niewidoczne
nikt ich nie zobaczy
czasem tylko te łzy trzeba wylać
w niewidocznym miejscu
by móc znowu uśmiechać się
tak po prostu
by nie popaść w obłęd
może to przejaw słabości
głupiego użalania się nad sobą
ale tylko to mi pozostało
bo ludziom nie pokarze swej bezsilności
bo znów jestem silna
przed nikim się nie ukorzę
i jak kamień jestem
nikt już mnie nie ruszy
nikt nie złamie
nie zrani i nie skrzywdzi
bo jestem kamieniem
bez nóg.

czego więc pragnę?
końca świata.