Strona 1 z 4 1234 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 31

Wątek: Wywiad ze Schizofrenikiem

  1. #1
    Awatar bonus1
    Dołączył
    20-02-2010
    Posty
    8
    Podziękował/a
    0
    Podziękowano 3 razy
    Siła reputacji
    2

    Domyślnie Wywiad ze Schizofrenikiem

    Od 10 lat fascynuje mnie tzw. schizofrenia (pozwalam sobie jej nie dzielić na różne "odmiany"). Nie uważam, aby była to choroba biologiczna - takiego dowodu, jak nie było, tak nie ma (pomim utartego ogólnie poglądu, że jest). Dla mnie to rozwój duchowy człowieka, otwarcie się przed nim innych poziomów świadomości, może nawet kontakt ze światami paralelnymi, o których coraz głośniej próbują coś wyjaśniać fizycy kwantowi... Zwał, jak zwał... Chorobą to to nie jest...

    W ub. roku opublikowałem poniższy wywiad, którym chciałbym Szacowne Grono zachęcić do dyskusji.



    - Czym dla Ciebie jest Schizofrenia?

    - Czym dla mnie jest schizofrenia? Hmm... Wyda się to kontrowersyjne dla wielu schizofreników, jak i osób związanych ze schizofrenią, ale dla mnie jest ona darem, dodatkowym zmysłem, pozwalającym inaczej postrzegać rzeczywistość. Tak mogę powiedzieć po wielu latach zmagań, nauki obchodzenia się ze schizofrenią, dogadywania się z nią, a co za tym idzie - poznaniem i zrozumieniem innego stanu świadomości, który nagle się pojawił. A czym naprawdę jest schizofrenia, nie wie nikt i chociaż istnieje wiele teorii, to żadna z nich nie daje całkowicie wyczerpującej odpowiedzi. Jest wiele rzeczy na tym świecie, których słowami nie da się opisać tak, aby powstała regułka, którą można byłoby przypiąć do każdego, tak jak nie istnieje uniwersalny garnitur, w który można byłoby wpasować każdego człowieka bez względu na jego płeć, wzrost czy też wagę, a w którym podobałby się bez wyjątku pozostałej reszcie społeczeństwa. Myślę, że poznanie schizofrenii byłoby o wiele łatwiejsze, gdyby udzielono nam wreszcie głosu w rozważaniach na ten temat, a nie ogłupiało psychotropami i spychało na margines "chorego psychicznie".

    - Określanie schizofrenii chorobą można więc śmiało zaliczyć do podstawowych błędów...

    - Jasne! Najłatwiej jest określić schizofrenię chorobą, zamknąć nas w szpitalach, gdzie kratami są nie tylko metalowe pręty w oknach, ale przede wszystkim podawane pacjentom psychotropy, co usilnie próbuje robić przeważająca większość psychiatrów i innych specjalistów, związanych z tą profesją. I wiecie, może i bym się z tym zgodziła, gdyby te ich kraty potrafiły coś naprawdę powstrzymać, czyli cierpienie samych "leczonych". Niestety metody te w większości przypadków takich problemów tylko przysparzają.

    - Czy nauka według Ciebie zawiodła w przypadku schizofrenii?

    - W odniesieniu do schizofrenii na pewno. Ale ogólnie trzeba powiedzieć, że dzisiejszy świat nauki ma niesamowicie niezrozumiałą dla mnie tendencję sprowadzania wszystkiego do materii. Do czegoś, co można zmierzyć, zważyć, dotknąć... A to przecież niemożliwe! I tak próbuje się nam na przykład wmówić, że miłość to nie wzniosłe uczucie, łączące ludzi, a tylko feromony, hormony, że można na nią wystawić jakiś wzór chemiczny, a na problemy naszych zranionych uczuć przepisać tabletkę. Ale tak się nie da. Taka tabletka nie istnieje tak, jak nie istnieje tabletka na schizofrenię. W konsekwencji prowadzi to do stwierdzenia, że ludzie z wrażliwą naturą są osobami chorymi. A przecież każdy z nas gdzieś na drodze doświadczeń życiowych poznał, czym jest "złamane serce". A schizofrenicy to właśnie przedstawiciele tych wszystkich wrażliwych, którym złamane serce złamało też duszę.

    I nie tylko świat przestaje w nich wierzyć, ich rodziny, przyjaciele, skazując na osamotnienie i izolację, ale - co najgorsze - oni sami. Przygnębiające i przerażające jest również to, że ludzie, którzy z zawodu (i mam nadzieję, że też z powołania; mam tu na myśli przede wszystkim psychiatrów klinicznych) mają wspierać tych właśnie wrażliwych najbardziej, traktują nas jako ludzi chorych, a słyszenie głosów zawsze, jako halucynacje, omamy i mają nadzieję, że to neuroleptyki są receptą na wszystko. Bo, jak łatwo jest wypisać receptę, jak szybko można podać zastrzyk, a jak ciężko jest przecież wysłuchać drugiego człowieka. Owszem, można zepchnąć problem i otumanić dotkniętego, wyciszyć go środkami uspokajającymi, ale nie rozwiąże się w ten sposób samego problemu. Zresztą na świecie żyje wiele osób, które słyszą głosy i potrafią z nimi żyć bez faszerowania się chemią.

    - Czyli jednoznaczne żądanie wobec psychiatrii: spójrzcie na schizofrenię inaczej?

    - Tak! Bo na tym podłożu powstaje właśnie pytanie, które dzięki Bogu zadało sobie już wielu współczesnych naukowców: czy można patrzeć na schizofrenię i słyszenie głosów inaczej? W badaniach przeprowadzonych w Holandii i Wielkiej Brytanii, o których wcześniej wspominałeś, prof. Romme doszedł po blisko 10 latach studiów do następującego wniosku: (posłużę się cytatem...) „Jak pokazują nasze badania nie możemy zaprzeczać egzystencji tych głosów. Musimy przyjąć, że nie możemy tych głosów zmienić. Nie są one uleczalne tak samo, jak niewyleczalna jest leworęczność. Wielorakości nie można uleczyć - można jedynie nauczyć się z nią obchodzić. I aby ludziom w tym pomóc, nie powinniśmy oferować im nieprzydatnych terapii. Powinniśmy im samym dać wolny wybór, co im pomaga, a co nie. Musi upłynąć jakiś okres czasu, zanim osoby dotknięte spostrzegą, że głosy po prostu są ich częścią, nalezą do nich."

    U prof. Romme zaczęło się od tego, że jedna z jego pacjentek wywołała w nim zwrot myślowy pytając: „Ponieważ wierzy Pan w Boga, którego nikt nie może widzieć, dlaczego nie może Pan uwierzyć w głosy, które chociażby ja słyszę i które są dla mnie realne?" Na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy psychiatra.

    - Czyli wiara w to, że Wasze przeżycia mają po prostu miejsce, a nie odwoływanie się do błędnej tezy, że to halucynacje...

    - Moment! Zwróć uwagę, że gdybym poszła do psychiatry, w Europie oczywiście i do katolika na dodatek, i powiedziała, że mam wrażenie, że żyłam w starożytnym Egipcie - dostałabym tabletki! U Hindusów byłoby to tylko przypomnieniem mojej reinkarnacji, prawda? No właśnie! Mówi się, że wiara czyni cuda, a nam schizofrenikom najbardziej potrzeba wiary innych ludzi w to, że też nimi jesteśmy. Więc tu zadam kolejne pytanie: jaki wzór chemiczny na wiarę wypisze nam współczesna nauka? Jak zapekluje do tablicy Mendelejewa miliardy ludzi na świecie, którzy bez względu na kolor skóry, zawód czy przekonania polityczne, a przede wszystkim religie, wierzą w Boga, Allacha, Jahwe i nieskończoną ilość uczuć ludzkich związanych z tymi słowami? Też da się ich opisać wzorem? A może są tabletki, które z muzułmanina zrobią chrześcijanina, z buddysty protestanta, a z wyznawcy judaizmu świadka jehowy? Nie! Taka tabletka nie istnieje, bo człowiek to nie tylko zbiór cząstek, atomów i nie tylko góra mięsa, która da się pokroić na plasterki i rozłożyć na czynniki pierwsze, ale to przede wszystkim Himalaje uczuć, zamkniętych w każdym z nas.

    Prof. dr Peter Antes z Uniwersytetu Leibniza w Hanowerze, jeden z najznakomitszych fachowców religioznawstwa na świecie, w paru słowach pięknie scharakteryzował świat wiary i nauki, ujmując to w stwierdzenie, że w różnych kulturach są różni Bogowie, ale oprócz tego są jeszcze "bogowie w białych fartuchach". Dodam, że słowa te wypowiadał na sympozjum, zorganizowanym przez zjednoczenie psychiatrów, które poruszało zagadnienie psychozy i religii... Oh! Jak dobrze byłoby nam, udręczonym duszom, uwierzyć, że ci ostatni są tymi prawdziwymi Bogami. Ale jak w to wierzyć, skoro co gabinet psychiatryczny, to inne "wyznanie", czytaj - inna diagnoza? Jak opierać się na radach psychiatrów, skoro w kuluarach lekarskich sympozjów słyszy się wyznania: "tak naprawdę to nie mamy pojęcia, co to jest ta schizofrenia"? Niestety do tego przyznają się w rozmowach w cztery oczy (na razie!) tylko ci najodważniejsi, którzy być może sami przestali wierzyć w dogmat i skuteczność neuroleptyków. Tak więc, być może, czas się przyznać psychiatrom, że tak, jak nie ma na świecie uniwersalnej wiary, która pozwoliłaby pod sztandarem jednej religii zjednoczyć wszystkich ludzi, tak i nie ma recepty lekarskiej, która mogłaby rozwiązać problemy, związane z ludzkimi uczuciami. A schizofrenia to są uczucia. Pogubione uczucia, których nie da się skleić żadną chemiczną pastylką, ale można pozbierać je i spróbować poukładać ponownie, dzięki wsparciu choćby ze strony tych, którzy chcą nam w tym pomóc.

    - A czy psychiatria w obecnej formie pomaga?

    - ...Miałam kiedyś okazję obserwować, jako pacjentka, inną pacjentkę, która po raz pierwszy trafiła do szpitala psychiatrycznego, gdzie stwierdzono u niej schizofrenię paranoidalną. Pominę ustosunkowanie się do wielorakości psychiatrycznego nazewnictwa, bo w każdym rodzaju schizofrenii jest wspólny mianownik... ale.. może nie wszystko na raz... Dziewczyna ta już od wielu lat dawała sobie w życiu świetnie radę bez farmakologii. Skończyła nawet studia, ale na prośbę matki i - jak wynikało z rozmów z nią - pod jej wyraźną presją, zgłosiła się na oddział, żeby w końcu zaspokoić jej życzenie. Lekarze po zdiagnozowaniu zaaplikowali jej medykamenty i oczekiwali rezultatów, co w praktyce oznacza notoryczne męczenie pytaniami typu: "No? I jak? Czuje się już pani lepiej?" Pacjentka unikała odpowiedzi, gdyż widocznie rezultaty nie były takie, aby mogła o nich krzyczeć z radością i wychwalać świat medycyny. Pewnego jednak wieczoru lekarz usłyszał w końcu odpowiedź: "Panie doktorze, może i czuję się lepiej. Tylko zastanawiam się nad jednym... Czy to lek mi pomaga, czy też sama świadomość przyjmowania go, jak również świadomość, że pan stara się mi pomóc, a ja w to wierzę". Lekarz nie powiedział na to ani słowa więcej. Spotkałam tą dziewczynę wiele miesięcy później - zrezygnowała z farmakologi, bo doszła do wniosku, że to jednak nie tabletka była, a wiara... I tak wierzę i mam nadzieję, że pewnego dnia pojawi się na świecie więcej odważnych psychiatrów, którzy uwierzą i zamiast chemii podadzą nam pomocną rękę, abyśmy z powrotem znaleźli drogę do tego świata.

    - Serdecznie dziękuję za rozmowę.

    - To ja dziękuję...

    Pozdrawiam
    bonus1
    www.schizofrenicy.info
    www.anty-psychiatria.info
    Ostatnio edytowane przez bonus1 ; 14-03-2010 o 16:42 Powód: błąd

  2. The Following 2 Users Say Thank You to bonus1 For This Useful Post:

    Tomek003 (16-03-2010)

  3. #2
    Czarownik Awatar sosnowiczanin
    Dołączył
    05-11-2007
    Przegląda
    Sosnowiec
    Posty
    1,857
    Wpisów
    13
    Podziękował/a
    253
    Podziękowano 390 razy
    Siła reputacji
    2264607

    Domyślnie

    z punktu widzenia ezoterycznego, schizofrenia jest wyczuwalna
    jako potężne zaburzenie, zakrzywienie, na poziomie aur, na poziomie kanałów też poskręcanie ekstremalne,
    cholernie częste podczepienia.

    tak więc nie uważam tej dysharmonii jako alternatywnego patrzenia na świat, jest to w mojej opinii wielkie cierpienie istoty.
    Jestem Czarownikiem z kilkunastoletnim doświadczeniem.

  4. Użytkownicy którzy podziękowali sosnowiczanin za ten post:

    Pit (15-03-2010)

  5. #3
    Awatar opheliablossom
    Dołączył
    27-02-2010
    Przegląda
    Kraina Czarów
    Wiek
    26
    Posty
    4
    Podziękował/a
    0
    Podziękowano 0 razy
    Siła reputacji
    2

    Domyślnie

    czytalam kiedys ksiazke, ktora napisala 'byla' schizofreniczka, 'bylam po drugiej stronie lustra' arnhild lauveng. siegnelam po nia glownie przez chec przyjrzenia sie temu zjawisku blizej. w pewnym sensie otworzyla mi oczy i zmienila moje myslenie na owy temat.i podobnie jak w artykule - nauczyla innego patrzenia, nie tylko z medycznego punktu widzenia, i odtad jak dla mnie, schizofrenia nie jest choroba, jest jedynie wolaniem o pomoc i wszystkie zachowania i tak dalej, sa wolaniem duszy czlowieka swoim wlasnym, dla lekarzy czesto niezrozumialym jezykiem.

    a tak przy okazji,(jesli sie interesujesz,to byc moze znasz) ale polece, moze ktos inny skorzysta. jest taka kapela, suffocate for fuck sake, ktora nagrala plyte laczac muzyke z wywiadami dziewczyny cierpiacej na schizofrenie:
    Heartcore Forum :: Zobacz temat - Suffocate For Fuck Sake tutaj na forum koles zamiescil teksty w tlumaczeniu angielskim
    Google tutaj macie muzyke, jesli ktos chce sluze pomoca w podsunieciu calej plytki.

    milo, ze ktos poruszyl ten temat, moze poglebie swoja wiedze.

  6. #4
    W drodze... Awatar Queen
    Dołączył
    21-09-2009
    Przegląda
    Mazowsze
    Posty
    395
    Podziękował/a
    28
    Podziękowano 125 razy
    Siła reputacji
    3

    Domyślnie

    Ciekawy temat i ciekawe strony. Od jakiegoś czasu chciałam popatrzeć na to z bliska, chyba właśnie mam impuls, bo to wreszcie zrobić.
    Jakie to dziwne
    tak bolało
    nie chciało się żyć
    a teraz takie nieważne
    niemadre
    jak nic

    Twardowski Jan

  7. #5
    W drodze... Awatar Queen
    Dołączył
    21-09-2009
    Przegląda
    Mazowsze
    Posty
    395
    Podziękował/a
    28
    Podziękowano 125 razy
    Siła reputacji
    3

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Seid Zobacz posta
    Wystarczy wybrać się do szpitala na oddział leczenia ciężkich psychoz.
    No wiesz... Nie o takie "z bliska" mi chodziło. Zresztą, tam turystycznie i poznawczo chyba raczej nie wpuszczają, to raczej oddziały pod specjalnym nadzorem.
    Jakie to dziwne
    tak bolało
    nie chciało się żyć
    a teraz takie nieważne
    niemadre
    jak nic

    Twardowski Jan

  8. #6
    Awatar bonus1
    Dołączył
    20-02-2010
    Posty
    8
    Podziękował/a
    0
    Podziękowano 3 razy
    Siła reputacji
    2

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Seid Zobacz posta
    Wystarczy wybrać się do szpitala na oddział leczenia ciężkich psychoz.
    ...żeby zobaczyć wyniszczonych neuroleptykami ludzi, którym rzeczywistosc ukazała się nagle inaczej, a których psychiatrzy zepchnęli na margines "choroby psychicznej"?

  9. #7
    Awatar bonus1
    Dołączył
    20-02-2010
    Posty
    8
    Podziękował/a
    0
    Podziękowano 3 razy
    Siła reputacji
    2

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Seid Zobacz posta
    albo takich, którzy w zwidach spowodoqanych chorobą o mało nie zrobili sobie albo rodzinie krzywdy...
    ...czyli nie zrobili tej krzywdy... tylko z opowiesci wiemy, że "prawie, ze zrobili..."?
    I - skromnie zapytam: czy sami Zainteresowani mieli możliwość wypowiedzenia się? Bo z tego, co praktyka pokazuje - zamyka się ich, faszeruje neuroleptykami, fiksuje i diagnozuje (marginalizując na całe juz życie) i nikt nie pyta, co Oni na to... Nieprawdaż?
    Ostatnio edytowane przez bonus1 ; 15-03-2010 o 15:14

  10. #8
    Awatar bonus1
    Dołączył
    20-02-2010
    Posty
    8
    Podziękował/a
    0
    Podziękowano 3 razy
    Siła reputacji
    2

    Domyślnie

    Schizofrenik? ...Zrobi krzywde? Nie wiem, czy nie mylimy tu pojęć: z jednej strony Schozofrenik (ktoś, kto nagle zaczął postrzegać rzeczywistość inaczej, niż określają to "normy", a z drugiej: przestępca, którego adwokat obiera linię obrony "na poczytalność" ;)... Jesteś psychiatrią, dobrze rozumiem?

  11. #9
    Czarownik Awatar sosnowiczanin
    Dołączył
    05-11-2007
    Przegląda
    Sosnowiec
    Posty
    1,857
    Wpisów
    13
    Podziękował/a
    253
    Podziękowano 390 razy
    Siła reputacji
    2264607

    Domyślnie

    ja mam wrażenie że w środowisku ezo jest takie zagęszczenie ludzi z tego typu zaburzeniami,
    że na Twoim miejscu Królowo nie spieszyłbym być się z tym zaspokojeniem ciekawości.

    To samo przyjdzie, że aż się przestraszysz.
    Jestem Czarownikiem z kilkunastoletnim doświadczeniem.

  12. Użytkownicy którzy podziękowali sosnowiczanin za ten post:

    Pit (15-03-2010)

  13. #10
    Płomyczek Awatar Diliana
    Dołączył
    11-09-2009
    Przegląda
    Śląsk
    Posty
    139
    Podziękował/a
    23
    Podziękowano 52 razy
    Siła reputacji
    5

    Domyślnie

    Schizofrenicy mają bardzo innaczej rozszerzone pojęcie otoczenia,świata i w tym tkwią,wogóle mówi sie o zaburzeniach rzeczywistości..Układają czasem swój świat,a jeśli ktoś go burzy spotkac sie może z konfliktem nawet,.Jak już mówić o zagrożeniach z ich strony to czasem moze wystąpić agresja czasem nieświadoma(to jak występuje stan nerwicowy raczej) wiec czy to niebezpieczne duzo by gadać prawda,osoba nawet nie wie że tak postępuje,a czesto nie jest to skierowane przeciw drugiej osobie.A wiadomo do czego agresja w otoczeniu prowadzi czy do nagłego podjęcia decyzji,do działan pod wpływem chwil,czy też nieracjonalności..a cierpią na tym bliscy i on sam.Przecież to chyba jasne:)
    Ale tu mówie o tym jak może być,nie sądze że wszyscy chorzy wykazują jakieś działania istnie działające na otoczenie..bo opcji zostaje dużo

  14. Użytkownicy którzy podziękowali Diliana za ten post:

    Pit (15-03-2010)

Strona 1 z 4 1234 OstatniOstatni

Podobne wątki

  1. Wywiad z gazecie - co oznacza?
    Przez top w dziale Archiwum snów
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 26-03-2011, 20:28
  2. Wywiad z egzorcystką świecką
    Przez różdżka w dziale Opowieści
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 15-02-2011, 22:59
  3. Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 17-04-2010, 16:15
  4. Project Camelot - Wywiad z Jane Burgermeister (PL)
    Przez Wyspa w dziale Muzyka, Film
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 29-09-2009, 19:59

Tagi dla tego wątku

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272