Jak byłem bardzo mały, miałem sen, który konkretnie mi się wrył w psychikę, pamiętam niemal wszystkie detale. Siedziałem w piaskownicy, bawiłem się samochodzikiem i poczułem, że mam coś nie halo z wewnętrzną stroną dłoni. Spojrzałem na nią i zobaczyłem na niej oko. Ogólnie sny bardzo często mi się spełniają. Może nie dokładnie w ten sam sposób, ale kiedy się budzę, mogę wyciągnąć wnioski co mniej więcej może się stać. Np. ktoś goni z siekierą Mirka, we śnie jest z nami jeszcze Karol, a następnego dnia Karol zostaje pobity na imprezie Mirka. Tak samo różne elementy, które w śnie pojawiają się absolutnie znikąd i bez sensu, pojawiają się w życiu. Np. przyśni mi się, że pojawia się nagle wielka pizza, a następnego dnia ktoś zaprasza mnie na pizzę, taki przykład. Od ok. miesiąca zapisuję sobie te sny i medytuję. Raz podczas medytacji zacząłem się zastanawiać czy warto przyjąć propozycję znajomych, co do wyjazdu nad morze. Następnie całkowicie się wyciszyłem, nie myślałem o niczym i pojawiły się niewyraźne obrazy morza, siedzenia w knajpie i rynku jakiegoś miasta. Chwilę po tym przerwałem medytację, ponieważ poczułem na dłoni coś dziwnego. Jakby ranę, ale bez bólu. Potem sobie skojarzyłem, że kilkanaście lat temu miałem ten sen o oku, właśnie na tej dłoni. Czy możliwe, że trzecie oko jest tak mocno zakorzenione w mojej podświadomości na dłoni, że kojarzę je w ten sposób?